Gdańsk sprzeciwia się banderyzmowi. Uczestnicy apelowali o pamięć historyczną i polską rację stanu
W dniu rozpoczęcia międzynarodowej Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku odbyły się dwie manifestacje poświęcone sprzeciwowi wobec gloryfikowania Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Organizatorzy obu wydarzeń podkreślali, że ich celem było zwrócenie uwagi na nierozliczone kwestie historyczne oraz upamiętnienie ofiar zbrodni wołyńskiej.
Pierwszy protest, zorganizowany przez działaczy Prawa i Sprawiedliwości pod hasłem „Stop banderyzacji Ukrainy”, rozpoczął się na Targu Rybnym godzinę przed inauguracją konferencji. W trakcie zgromadzenia poseł PiS Kacper Płażyński mówił:
– „Nie możemy zgodzić się na upamiętnianie UPA i Bandery. Politycy ukraińscy uciekają od tematu i stosują prymitywny szantaż moralny. Nie popieramy Rosji. Popieramy zagwarantowanie niepodległości i zwycięstwo z Rosją, lecz nie możemy przemilczeć wynoszenia ludobójców na sztandary.”
Wieczorem o godzinie 18:00 na Placu Solidarności, obok Pomnika Poległych Stoczniowców 1970, rozpoczęła się druga manifestacja pod hasłem „Gdańsk przeciwko banderyzmowi”, zorganizowana przez przedstawicieli Młodzieży Wszechpolskiej, Konfederacji Korony Polskiej oraz Nowej Nadziei. W wydarzeniu uczestniczyło kilkadziesiąt osób z biało-czerwonymi flagami i transparentami.
Organizatorzy podkreślali, że protest nie był wymierzony przeciwko narodowi ukraińskiemu, lecz przeciwko polityce historycznej władz Ukrainy, polegającej – ich zdaniem – na upamiętnianiu osób i formacji odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej.
Dominik Migawski z Konfederacji KoronyPolskiej wskazywał, że celem manifestacji było wyrażenie sprzeciwu zarówno wobec odbywającej się w Gdańsku Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy, jak i wobec – jak określił – instytucjonalnej gloryfikacji banderyzmu oraz UPA przez ukraińskie władze. Podkreślał również, że pamięć o ofiarach ludobójstwa na Wołyniu nie może zostać zepchnięta na dalszy plan. W podobnym duchu wypowiedzieli się Mateusz Gaudaniec Ruch Narodowy, Konrad Niżnik KKP, Michał Diug Nowa Nadzieja, Jakub Goran Stow. Koliber, Tomasz Chlasta Młodzież Wszechpolska, Jakub Woźniak Młodzież Wszechpolska.
Podczas wystąpień wielokrotnie przypominano o konieczności prowadzenia ekshumacji Polaków zamordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej oraz o potrzebie godnego upamiętnienia wszystkich ofiar. Zdaniem uczestników pojednanie polsko-ukraińskie powinno opierać się na prawdzie historycznej i jednoznacznym potępieniu zbrodni. Jednym z poruszanych tematów była również kwestia przyszłej odbudowy Ukrainy i udziału w niej polskich przedsiębiorstw.
Michał Diug z Nowej Nadziei zwracał uwagę na doświadczenia polskiej firmy Control Process, która realizowała inwestycję we Lwowie.
„To firma Control Process, która wybudowała 95 procent zakładu do przetwórstwa odpadów komunalnych. Mer Lwowa zadłużył polską firmę, ponadto nie wpuścił polskich pracowników na teren budowy i zatrzymał sprzęt o wartości prawie 10 milionów euro. Jaki to jest znak dla polskich przedsiębiorców? Czy mają oni jechać odbudowywać Ukrainę, kiedy nie wiadomo czy dostaną należne pieniądze?” – pytał.
Sprawa krakowskiej spółki Control Process S.A. pokazuje, że wraz z ogromnym wsparciem finansowym i politycznym udzielanym Ukrainie powinny istnieć również skuteczne mechanizmy ochrony interesów polskich przedsiębiorstw działających na jej rynku. Niezależnie od tego, która ze stron ma rację w sporze dotyczącym budowy zakładu we Lwowie, niepokojące są doniesienia o ignorowaniu międzynarodowych rozstrzygnięć arbitrażowych oraz wieloletnim zamrożeniu majątku inwestora. Dla polskich firm kluczowe znaczenie ma pewność prawa, przewidywalność działania instytucji publicznych oraz skuteczna pomoc dyplomatyczna państwa w sytuacjach sporów transgranicznych. W przeciwnym razie trudno oczekiwać, że przedsiębiorcy będą skłonni angażować znaczący kapitał w odbudowę Ukrainy po wojnie.
Wśród uczestników manifestacji pojawiały się także głosy wyrażające przekonanie, że Polska powinna stanowczo domagać się wyjaśnienia wszystkich sporów historycznych oraz kontynuacji prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych na terenie Ukrainy. Wielu podkreślało, że szacunek dla pamięci ofiar powinien być fundamentem dobrych relacji między oboma narodami.
Czym jest banderyzm?
Banderyzm to nurt ideologiczny wywodzący się z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów kierowanej przez Stepana Banderę (OUN-B). Łączył skrajny nacjonalizm z dążeniem do utworzenia niepodległego państwa ukraińskiego. Historycy wskazują, że ideologia ta usprawiedliwiała stosowanie przemocy wobec ludności cywilnej uznawanej za przeszkodę w realizacji celów politycznych. Z banderyzmem wiąże się działalność UPA podczas II Wojny Światowej, w tym zbrodnie popełnione na ludności polskiej, nielicznie ukraińskiej a także na Żydach, przedstawicielach innych mniejszości narodowych.
Badacze dokumentują, że podczas zbrodni wołyńskiej i wydarzeń w Małopolsce Wschodniej stosowano wyjątkowo brutalne metody zadawania śmierci i tortur. W literaturze historycznej funkcjonuje opracowanie opisujące 362 udokumentowanych sposobów zabijania i znęcania się nad ludnością cywilną, opracowane na podstawie relacji świadków i materiałów źródłowych. Zestawienie to obrazuje skalę okrucieństwa stosowanego wobec Polaków, a także Żydów i nielicznej ludności ukraińskiej oraz przedstawicieli innych mniejszości narodowych, stanowiąc jedno z najbardziej wstrząsających świadectw zbrodni dokonanych przez oddziały UPA i część formacji OUN podczas II wojny światowej.
Oba zgromadzenia przebiegły spokojnie i bez poważniejszych incydentów. Społeczność Gdańska wyraziła solidarność z narodem ukraińskim.
b.l.




Od urodzenia mieszkanka miasta Gdańsk, orunianka, malarka, graficzka, poetka fotografka, felietonistka, publicystka na Portalu Gdańsk Miasto Marzeń.
Manager środowisk artystycznych
Członek KMPOiW "Solidarność"



























































