Aktualności

Problem absurdu u Jankowicza
Refleksje po spotkaniu z Autorem


Nie tracę nadziei, że kiedyś w czasach mniej anormalnych, absurd moich rzeczy stanie się godniejszy uwagi niż wszystkie ich sensy.
( W. Gombrowicz, Przedmowa do Trans – Atlantyku, 1954)


Zasadniczym pytaniem, które powinniśmy sobie postawić na wstępie niniejszych rozważań, jest czy literatura ma sens.
Jankowicz wyjaśnia, że

W tej książce opowiadam o kilku postaciach (m.in. Borgesie, Blecherze, Carson, Caravaggiu, Iwaszkiewiczu, Jesenskiej, Kafce, Perecu czy Weil), które za pośrednictwem sztuki próbowały albo zniknąć, albo zacząć wszystko od początku. Tym, co interesuje mnie najbardziej, jest powrót do stanu możności, w którym zwykłe rzeczy okazują się wystarczające, a ich (nie)zwykłość wymyka się sądom i opiera wszelkim wyrokom.

W interesującym nas tomie Od – tworzenia możemy natknąć się na szereg różnego rodzaju sformułowań, począwszy od Zniknięcia, na które rzekomo zdecydowali się w pewnym momencie życia faworyci autora, czyli Kafka i Perec. Zniknięcie to także tytuł jednej z książek Georgesa’a Perece, w oryginale francuskim: La Disparition.
Podobny wydźwięk na pierwszy rzut oka zdają się mieć również następujące słowa:

Polszczyzna jest bardzo łaskawa dla różnych eksperymentów. Można trochę poszaleć. Chodziło mi o to, żeby zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Odtworzenie po polsku to jest powtórzenie czegoś. Odtwarzamy coś, co już istnieje. Ale jak damy dywiz pomiędzy przedrostek od i tworzenie, to trochę komplikujemy znaczenie tego słowa. Można je zrozumieć jako odczynianie tego, co utworzone.

Nasuwa się zatem wniosek, że ta gra w szklane paciorki, a może i nawet Gra w klasy warta jest świeczki. Jakie nowe legendy opowiada zatem Jankowicz swoim czytelnikom? I jaka to Księga, całe to Od – tworzenie? Czy jest to zestaw gotowych paragrafów 22, czy może raczej zapis podróży w poszukiwaniu sensu?

W Od – tworzeniach odnaleźć możemy życie – instrukcję obsługi.

“Czasami, nawet w niejakim upojeniu, uprzytamniasz sobie, że jesteś wolny, że nic Ci nie ciąży, nic cię nie drażni.

Geneza omawianego doświadczenia obcości wiąże się w tym wypadku z kwestią samego spotęgowania i zwielokrotnienia własnego istnienia poprzez interakcyjne zapośredniczenie się w zewnętrznym względem danej podmiotowości istnieniu,

Jankowicz zresztą wprost domaga się skomplikowania obrazu egzystencji i rozdwojenia indywiduum ludzkiego, próbując przedstawić nam wizję człowieka rozproszonego, mgławicowego, można by powiedzieć, za Musilem, człowieka bez właściwości, czy też człowieka ostatecznego, postmodernistycznego, który staje się z podmiotu przedmiotem, a z przedmiotu podmiotem, niczym nie istniejący już kot Schrodingera.


Warto zwrócić uwagę, że wspomniany wyżej wybór jego esejów jest już czwartym po śmierci poety i że kolejne nakłady tych wydawnictw wciąż wzrastają: Udało się zatem Jankowiczowi – poecie zniknąć, być może bezpowrotnie, odkąd pojawił się Jankowicz – eseista, udatnie mordujący to, co z literatury pozostało po słynnym agonie John Barth vs Roland Barthes. Jankowicz – eseista próbuje być trochę jak mistrz Montaigne, jedną nogą w literaturze, drugą w życiu. Z tym że życia na kartach Od – tworzenia jest jak na lekarstwo. Jest za to nurzanie się w odmętach opowieści o opowieściach o opowieściach. Zdaje się, ze należałoby przypomnieć autorowi słynną poradę z początku Spowiedzi dziecięcia wieku Alfreda de Musseta: Żeby napisać książkę, należałoby najpierw coś przeżyć.

W tym sensie domagał się więc autor człowieka absurdalnego, który zniknął z życia na tyle, że przestał z nim mieć jakikolwiek związek i dlatego mało nas z tym wszystkim obchodzi.

Nic bardziej wstrząsającego niż widok zrywania przez ludzkość wszystkich kotwic w ciągu ostatnich dwóch stuleci, aby ze statyki przejść w absolutną dynamikę – od człowieka i świata danych do człowieka i świata podległych nieustannemu stwarzaniu się… Zburzywszy sobie niebo, zburzywszy w sobie wszelką stałość, sami sobie objawiliśmy się

Jak wynika z powyższej wypowiedzi, Jankowicz, wybiera zniknięcie w obliczu niemożności zaistnienia. Nie wierząc we własne możliwości sprawcze w literaturze, chroni się w bezpiecznym kącie, w którym rozrywa z lubością włosy na czworo. A mógłby chociaż zdobyć się na gest Munchausena…


Osobiście widzę w tym pewną słabość Jankowicza, choć – jeśli prawdą jest, że poeta przez całe życie pisze jeden wiersz – Jankowicz przez całe życie pisze komentarz do wiersza innych, do całej Biblioteki Aleksandryjskiej. W tym sensie tytuł jego najnowszej książki Od – tworzenie, niestety, każe zwrócić uwagę na odtwórczy właśnie charakter prób tego, skądinąd, ciekawego autora.

Krystian Kajewski

Prezes Stowarzyszenia "Gdańsk Miasto Marzeń"

Od urodzenia mieszkanka miasta Gdańsk, orunianka, malarka, graficzka, poetka fotografka, felietonistka, publicystka na Portalu Gdańsk Miasto Marzeń.

Manager środowisk artystycznych
Członek KMPOiW "Solidarność"

Pokrewne wpisy

Zostaw komentarz

* Korzystając z tego formularza wyrażasz zgodę na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych przez tę witrynę.

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia. Założymy, że to Ci odpowiada, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję Czytaj więcej

Polityka prywatności i plików cookie