Mieszkańcy Jasienia postawieni pod ścianą. Sprzedana droga, parkingi i niepewność jutra
Co dzieje się, gdy mieszkańcy kupują mieszkania, a po latach okazuje się, że teren, z którego codziennie korzystali, ma nowego prywatnego właściciela? Taka sytuacja dotknęła mieszkańców osiedla przy ul. Aleksandry Gabrysiak na gdańskim Jasieniu.
Sprawa budzi coraz większe emocje, ponieważ sprzedana została działka obejmująca drogę dojazdową, naziemne miejsca parkingowe oraz tereny, na których znajdują się osiedlowe wiaty śmietnikowe. Nowym właścicielem nieruchomości została spółka Tuta Area. Mieszkańcom zaproponowano możliwość korzystania z terenu na podstawie umów najmu.
Problem w tym, że dla wielu osób nie jest to kwestia wyboru, lecz konieczność.
Parking, który z dnia na dzień przestał być oczywistością
Przez lata mieszkańcy korzystali z naziemnych miejsc parkingowych znajdujących się na terenie osiedla. Dla osób, które nie posiadają miejsca w hali garażowej, były one jednym z niewielu dostępnych rozwiązań. Po sprzedaży terenu sytuacja diametralnie się zmieniła.
Z przedstawionych mieszkańcom propozycji wynika, że korzystanie z miejsca parkingowego może kosztować 300 zł miesięcznie, przy czym umowa przewiduje również m.in. coroczną podwyżkę o co najmniej 5 proc. oraz obowiązki związane z utrzymaniem miejsca, w tym jego odśnieżaniem i potencjalnymi naprawami.
Dla części mieszkańców oznacza to po prostu kolejny stały, niemały wydatek. Co więcej, wspólnoty mieszkaniowe mają obawiać się, że samo wynajęcie terenu nie zagwarantuje, iż będą z niego korzystać wyłącznie mieszkańcy danego osiedla.
Jeżeli ktoś chce mieć wyłączne prawo do konkretnego miejsca, musi rozważyć jego indywidualny wynajem. To rodzi podstawowe pytanie: co z osobami, które po prostu chcą mieć możliwość zaparkowania samochodu w pobliżu własnego domu?
Nie tylko parking. Problem dotyczy również śmieci
Jeszcze bardziej niepokojąca wydaje się kwestia wiat śmietnikowych.
Sprzedany teren obejmuje również miejsca, na których znajdują się istniejące altany śmietnikowe. Tymczasem mieszkańcy części budynków wskazują, że na własnych działkach nie mają odpowiedniej przestrzeni, aby przenieść wiaty w inne miejsce zgodnie z obowiązującymi wymogami.
W praktyce pojawia się więc bardzo podstawowy problem: gdzie mieszkańcy mają wyrzucać odpady, jeżeli teren pod istniejącymi wiatami przestanie być dostępny?
Według relacji mieszkańców propozycje dotyczące odpłatnego korzystania z terenów pod wiaty również budzą ogromne kontrowersje.
Trudno się dziwić emocjom. Mowa przecież o podstawowej infrastrukturze niezbędnej do normalnego funkcjonowania każdego osiedla. Mieszkańcy pytają: dlaczego dowiadujemy się o tym dopiero teraz?Jednym z najważniejszych problemów jest poczucie niepewności.
Mieszkańcy twierdzą, że działka nie była publicznie oferowana do sprzedaży. Pojawiły się również pytania dotyczące okoliczności transakcji oraz ewentualnych powiązań pomiędzy sprzedającym a nabywcą. Na tym etapie nie ma jednak dowodów potwierdzających takie powiązania, dlatego wymagają one wyjaśnienia, a nie przesądzania.
Najważniejsze pozostaje jednak coś innego.
Mieszkańcy przez lata korzystali z infrastruktury, którą postrzegali jako element swojego osiedla. Dziś znaleźli się w sytuacji, w której teren ten ma prywatnego właściciela, a możliwość dalszego korzystania z niego zależy od warunków proponowanych przez nowego właściciela. To właśnie ta nagła zmiana rodzi największe poczucie zagrożenia.
Co z miejscami parkingowymi wymaganymi dla inwestycji?
Kolejną kwestią wymagającą wyjaśnienia jest liczba miejsc parkingowych przewidzianych dla inwestycji. W przypadku inwestycji mieszkaniowych znaczenie mają m.in. zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, decyzje administracyjne oraz zatwierdzona dokumentacja budowlana. Sam fakt sprzedaży działki nie oznacza automatycznie naruszenia przepisów dotyczących wymaganej liczby miejsc postojowych.
Dlatego właśnie mieszkańcy mają prawo oczekiwać jasnej odpowiedzi: ile miejsc parkingowych było wymaganych dla inwestycji, ile faktycznie powstało i czy wymagania te zostały spełnione?
Według informacji przekazanych przez redakcję Trojmiasto.pl deweloper nie odpowiedział na pytania dotyczące tej kwestii. Można na podstawie tego domyśleć jak bardzo kontrowersyjny jest problem z jakimi muszą zmierzać się mieszkańcy. Deweloper jako właściciel terenu ma powiedzmy prawo do takich posunięć, niemniej jednak jakoś tu brakuje ludzkiego odniesienia się do problemów z jakimi mogą zmierzać w przyszłości mieszkańcy a chodzi tu o regulacje cen opłat, która może przybrać tu formę tzw. wolnej amerykanki”. Ponadto mieszkańcy powinni być poinformowani o planach tak chociażby w imię jakiejś przyzwoitości…
Zwykli mieszkańcy zostali z problemem
Najbardziej niepokojące jest to, że w całej tej sytuacji mieszkańcy mogą mieć najmniej możliwości działania. Nie każdy ma możliwość kupienia lub wynajęcia dodatkowego miejsca. Nie każdy ma drugi samochód, który można postawić gdzie indziej. Nie każdy może też przenieść wiatę śmietnikową na teren własnej wspólnoty.
A przecież mieszkanie kupuje się nie tylko po to, aby posiadać cztery ściany.
Kupujący patrzą również na całe otoczenie: drogę dojazdową, możliwość parkowania, infrastrukturę, dostęp do śmietników i funkcjonowanie całego osiedla. Dlatego sytuacja na ul. Aleksandry Gabrysiak powinna być dokładnie przeanalizowana przez odpowiednie instytucje.
Potrzebne są odpowiedzi, nie kolejne znaki zapytania
Mieszkańcy nie powinni być pozostawieni sami sobie w sytuacji, w której z dnia na dzień podstawowe elementy infrastruktury osiedlowej stają się przedmiotem prywatnych decyzji i odpłatnych umów. Może zanim kupimy mieszkanie, warto dowiedzieć się, czy inwestycja od początku spełniała wymagania dotyczące liczby miejsc parkingowych, jakie są zapisy dotyczące zagospodarowania terenu i infrastruktury osiedlowej i czyją
własność tereny graniczące z zabudowaniami, gdyż w przyszłości sprzedaż działki wpłynąć może jak w tym wypadku brak swobodnego korzystania z infrastruktury, która jest przewidziana dla mieszkańców…
W tym przypadku pozostaje zadać pytanie – dlaczego mieszkańcy nie otrzymali możliwości nabycia tego terenu lub przynajmniej wcześniejszego przedstawienia im planowanej transakcji?
I wreszcie, czy nie warto zadbać w przyszłości o kwestie bezpieczeństwa zachowania ogólnodostępnej infrastruktury w ramach określonych warunków uzgodnionych też i prawnie z deweloperem i kto powinien odpowiadać za zapewnienie mieszkańcom realnego dostępu do podstawowej infrastruktury osiedla? Takie przypadki mogą dotyczyć nie tylko tego miejsca…Wcześniej uzgodnione takie kwestie i przedstawienie czarno na białym prawo własności terenu nabytego przez dewelopera da możliwość wyboru przyszłym nabywcom lokali mieszkalnym od dewelopera. Deweloperka rządzi się prawami biznesu i jest to zrozumiałe, ale warto w tym wszystkim zachować ludzką twarz.
Sprawa wymaga przede wszystkim wyjaśnienia od strony prawnej i faktycznej. Nie można przesądzać, że doszło do złamania prawa, dopóki nie zostaną przeanalizowane wszystkie dokumenty.
Można natomiast powiedzieć jedno: mieszkańcy znaleźli się w bardzo trudnej i niepewnej sytuacji. Dzisiaj jest to 300 zł miesięcznie za miejsce parkingowe. Jutro warunki mogą się zmienić. Dziś istnieją wiaty śmietnikowe. Jutro może pojawić się pytanie, czy nadal mogą stać w tym miejscu.
A mieszkaniec, który kupił mieszkanie na osiedlu, oczekuje przede wszystkim jednego — stabilności i możliwości normalnego korzystania z miejsca, które nazywa swoim domem.
Nie chodzi więc wyłącznie o parking.
Chodzi o poczucie bezpieczeństwa, przewidywalność i zaufanie do tego, że kupując mieszkanie, człowiek nie będzie po latach stawiany przed kolejnymi kosztami i problemami, których wcześniej nie mógł przewidzieć.
Historia mieszkańców Jasienia pokazuje, jak ważne jest, aby przy planowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych patrzeć nie tylko na liczbę sprzedanych lokali, ale również na to, jak będzie wyglądało życie ludzi, którzy te lokale kupią. Tak więc wszelkie konsultacje z mieszkańcami dotyczące planów zabudowy mają sens…

Od urodzenia mieszkanka miasta Gdańsk, orunianka, malarka, graficzka, poetka fotografka, felietonistka, publicystka na Portalu Gdańsk Miasto Marzeń.
Manager środowisk artystycznych
Członek KMPOiW "Solidarność"



























































