...
Aktualności

Gdańsk w obronie polskich racji i interesów narodowych. Manifestacja antyrządowa po trzech latach od wyborów

Gdańsk w obronie polskich racji i interesów narodowych. Manifestacja antyrządowa po trzech latach od wyborów


Obietnice, rozczarowanie i pytania o przyszłość Polski. W trzecią rocznicę wyborów parlamentarnych na ulice Gdańska wyszli przeciwnicy obecnego rządu, by wyrazić sprzeciw wobec jego polityki i przypomnieć o deklaracjach, które padły przed wyborami.


15 października 2023 roku Polacy poszli do urn, wierząc, że nadchodząca zmiana przyniesie oczekiwane rezultaty. Zapowiadano naprawę państwa, przywrócenie praworządności, poprawę sytuacji w ochronie zdrowia, odpolitycznienie instytucji i realizację stu konkretów w ciągu stu dni. Trzy lata później część wyborców zadaje pytanie: ile z tych obietnic rzeczywiście zmieniło ich codzienne życie?


Właśnie wokół tego pytania koncentrowała się manifestacja przeciwników rządu Donalda Tuska, która odbyła się wczoraj w Gdańsku. Uczestnicy zgromadzili się na placu Solidarności, w miejscu szczególnym dla polskiej historii, a następnie przeszli ulicami miasta, kierując się w stronę Wałów Jagiellońskich i ulicy Okopowej. Według podanych informacji w zgromadzeniu uczestniczyło około 200 osób.


Nie była to wyłącznie manifestacja politycznej niechęci. Wśród podnoszonych tematów znalazły się również kwestie dotyczące codziennego życia: rosnące koszty utrzymania, drożyzna, wysoka cena benzyny, dostępność lekarzy, bezpieczeństwo państwa, polityka migracyjna, inwestycje infrastrukturalne oraz kierunek zmian w polskiej edukacji oraz brak dbałości głównie o interesy kraju.
Wybór miejsca zgromadzenia miał symboliczny wymiar. Plac Solidarności przypomina o ludziach, którzy potrafili upomnieć się o swoje prawa, nie godząc się na narzuconą im rzeczywistość. Dziś, niezależnie od politycznych sympatii, prawo do wyrażania sprzeciwu pozostaje jednym z fundamentów demokratycznego państwa. Podczas manifestacji pojawiły się transparenty, w tym baner z napisem „Gdańsk się dzisiaj upomina”. Uczestnicy skandowali hasła odnoszące się do polityki rządu, migracji i przyszłości kraju.
Były to mocne, jednoznaczne przekazy ukazujące skalę niezadowolenia zgromadzonych. Ich przekaz sprowadzał się do żądania rozliczenia rządu z deklaracji wyborczych i oceny jego działań nie na podstawie haseł, lecz konkretnych rezultatów. Jednym z głosów podczas manifestacji było wystąpienie Natalii Kołc, która krytycznie podsumowała trzy lata od wyborów parlamentarnych. Jej zdaniem rząd nie spełnił oczekiwań części wyborców, a głównym celem koalicji stało się odsunięcie Prawa i Sprawiedliwości od władzy. W swoim wystąpieniu poruszyła również kwestię przygotowania państwa na zagrożenia zewnętrzne. Pytała o zdolności mobilizacyjne, schrony, wyposażenie służb oraz rzeczywisty stan przygotowań do sytuacji kryzysowych. Zwróciła także uwagę na bezpieczeństwo kobiet, potrzebę odpowiedzialnej polityki migracyjnej oraz problemy związane z dostępnością świadczeń medycznych. Były to postulaty i oceny przedstawicielki strony protestującej, wyrażające stanowisko uczestników manifestacji, a nie bezstronną ocenę wszystkich działań rządu.


Czy jednak powrót do niesprawdzonych schematów rządów w naszym kraju byłby wyjściem z impasu, czy kolejnym błędem?…Nieustannie mamy niespełnione obietnice, działania wizerunkowe i brak oczekiwanych reform i dotyczy to wielu opcji partyjnych…Przeciętny, zwykły Kowalski nie rozumie tej przepychanki politycznej. Dla niego ważniejszą kwestią jest dobrostan jego rodziny i stabilizacja życiowa. Nie interesują go racje polityczne tylko raczej jego własne racje bytowe, zapewniając jemu i jego rodzinie bezpieczną, stabilną przyszłość.


Podczas zgromadzenia głos zabrał również Andrzej Skiba, radny Gdańska. W swoim wystąpieniu odwołał się do obietnic wyborczych i ich znaczenia dla zwykłych obywateli. W centrum jego wypowiedzi znalazły się ceny paliw, dostępność lekarzy oraz sytuacja finansowa państwa. Wskazywał na problemy, które mieszkańcy odczuwają bezpośrednio: wydatki na codzienne życie, długie oczekiwanie na konsultacje lekarskie i trudności w uzyskaniu pomocy medycznej.


Zachęcał także do politycznej mobilizacji przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi, podkreślając potrzebę rozliczenia obecnej ekipy z jej działań. Właśnie tutaj ujawnia się istota sporu, który wykracza poza partyjne szyldy. Dla obywatela polityka nie kończy się na konferencji prasowej ani na deklaracji zapisanej w programie wyborczym. Jej prawdziwą miarą jest to, czy człowiek może sprawniej załatwić sprawę urzędową, uzyskać potrzebną pomoc, bezpiecznie poruszać się po swoim mieście i planować przyszłość bez narastającej niepewności – stwierdził podczas swojego wystąpienia.
W kontekście tego, co wydarzyło się w naszej polityce czy nie powinniśmy dokonać głębokiej analizy kolejno po sobie następujących rządów w naszym kraju po roku 1989?…Popełnianie błędy czasem Polskę bardzo dużo kosztowały. Czy zawsze wprowadzane reformy służyły naszemu rozwojowi i czy podczas tej trudnej drogi ku demokratycznym rządom nie popełniano błędów, które bardzo dużo kosztowały Polskę, szczególnie w kwestii rozwoju gospodarczego naszego kraju. Polska ma gospodarkę mieszaną i rynkową, będącą największą siłą ekonomiczną w Europie Środkowo-Wschodniej. Czy nie została tu zachwiana równowaga poprzez stawianie bardziej na interesy innych krajów a nie nasze?…W jakim punkcie obecnie jest Polska i czy pewne ruchy politycznych decydentów nie spowodowało zaburzenia naszego potencjału gospodarczego?… Kapitalizm to ustrój społeczno-gospodarczy oparty na prywatnej własności środków produkcji, wolnym rynku oraz wolnej konkurencji…Owa wolna rynkowość jest dobrym rozwiązaniem. Jednak większy akcent powinien być stawiany na bezpieczeństwo naszego rozwoju oraz bezpieczeństwo rozwoju naszych przedsiębiorców czy rolnictwa, gdyż generuje to stabilny przypływ środków w naszym kraju, który nie wzmacnia głównie obcego kapitału…


Idąc do urn wyborczych zawsze mamy nadzieję na dobre zmiany. Nie wystarczy obiecywać, chociaż jest to częstą praktyką polityków przed wyborami, czynioną w celu przyciągnięcia jak największej ilości wyborców. Później mamy posmak niespełnionych obietnic i zaczynamy tracić zaufanie. Manifestacja stała się okazją do postawienia pytań o realizację zapowiedzi, z którymi obecna koalicja szła do wyborów. Kwota wolna od podatku w wysokości 60 tys. zł, zmiany w systemie ochrony zdrowia, poprawa dostępności specjalistów, reforma sądownictwa czy rozwiązania ułatwiające życie rodzinom – to tylko niektóre z tematów, które od lat pozostają przedmiotem publicznej debaty.


Nie wszystkie obietnice można oceniać w kategoriach całkowitego braku realizacji. Część doczekała się konkretnych działań, inne zmieniono, odłożono lub pozostawiono na etapie prac. Jednak wyborcy mają prawo pytać, dlaczego deklarowane terminy nie zostały dotrzymane i kiedy zapowiadane rozwiązania przyniosą im odczuwalne korzyści. W polityce łatwo jest zdobywać poparcie, wskazując błędy poprzedników. Znacznie trudniej udowodnić własną skuteczność, kiedy samemu odpowiada się za decyzje, budżet i funkcjonowanie państwa. Każde rządy poddawane są ocenie i jak do tej pory często słychać opinie niezadowolenia społeczeństwa w wielu kwestiach. Nie wszyscy pamiętali i pamiętają głównie o racjach naszego państwa. Dlatego po trzech latach warto odłożyć partyjne emocje na bok i przeprowadzić uczciwy rozrachunek. Nie po to, by automatycznie uznać poprzednią władzę za lepszą lub gorszą jak też obecne rządy, lecz by wymagać  odpowiedzialności od tych, którzy dziś sprawują rządy lub będą sprawować w przyszłości…Nie zapominajmy o podstawowych zasadach etycznych oraz o randze i istocie pełnionych funkcji politycznych, które zobowiązują do służby narodowi, działania w interesie państwa i obywateli, a także do ponoszenia odpowiedzialności za podejmowane decyzje…


Wielka polityka ma swoje symbole, ale życie mieszkańców rozgrywa się przede wszystkim wszędzie lokalnie. To tutaj widać, czy zapowiadane zmiany przekładają się na sprawną komunikację, rozwój infrastruktury, dostępność usług publicznych i jakość przestrzeni, w której żyjemy. Rozwijające się miasta, gminy potrzebują konkretnych inwestycji, sprawnych połączeń komunikacyjnych i infrastruktury nadążającej za rosnącą liczbą mieszkańców. Projekty drogowe, dokumentacje, procedury i zapowiedzi finansowania są ważne, ale ostatecznie liczy się realizacja. Mieszkaniec nie dojedzie do pracy obietnicą budowy nowej drogi. Rodzina nie rozwiąże problemów komunikacyjnych dzięki kolejnej prezentacji. Osoba potrzebująca pomocy medycznej nie może czekać bez końca na poprawę systemu. To właśnie na tym poziomie polityczne deklaracje spotykają się z codziennością. I właśnie tutaj najłatwiej sprawdzić, czy zmiana rzeczywiście nastąpiła.


Protest to nie tylko sprzeciw. To również sygnał dla władzy. Nie każdy uczestnik wczorajszej manifestacji musi być zwolennikiem poprzedniego rządu. Nie każdy protestujący kieruje się partyjną lojalnością. Wśród niezadowolonych mogą być również ludzie, którzy trzy lata temu poparli zmianę, a dziś czują rozczarowanie jak też podczas wcześniejszych naszych wyborów. Wybieramy z różnych powodów – niektórzy wybierają ze względu na sympatyzowanie z daną opcją partyjną lub kierując się obietnicami przedwyborczymi – jednak dokonując retrospekcji w zakresie rozwoju naszego kraju możemy mieć pozytywne i negatywne odczucia w różnych jego aspektach. Aspekt pogrążania naszego kraju i złe decyzje stanowiące zagrożenie dla stabilnego, miarowo postępującego rozwoju, braku suwerenności i samodecyzyjności, samostanowienia o sprawach wewnętrznych kraju oraz tłamszenie naszego potencjału gospodarczego na poczet rozwoju innych krajów nie stanowi tutaj fundamentu dla wiodącej roli naszego państwa na arenie rynku europejskiego i światowego…


Nasza długa droga do demokratycznej wolności powinna zobowiązywać do dbałości o suwerenność. Układy polityczne, czy dyrektywy unijne, geopolityczne gdzieś nam to wszystko odbierają jak też innym krajom. Europejska idea współpracy gospodarczej zaczęła z czasem przybierać wymiar głównie dbałości o własne interesy – głównie kraju wiodącego obecnie prym w Unii Europejskiej… Demokracja nie polega na tym oraz nie polega na bezwarunkowym popieraniu raz wybranej ekipy. Polega również na prawie do krytyki, zadawania trudnych pytań i domagania się rozliczeń. Wyborca nie podpisuje z politykiem umowy na bezkrytyczną lojalność. Powierza mu mandat, który powinien wiązać się z odpowiedzialnością.


I to działa w każdą stronę. Tak samo należy oceniać rząd Donalda Tuska, jak wcześniej rząd Prawa i Sprawiedliwości. Nie według sympatii, nazwisk czy partyjnych barw, lecz według efektów, kosztów i konsekwencji podejmowanych decyzji. Polityka nie opiera się na przyjaźni. Jest grą interesów, odpowiedzialności i konsekwencji. Dobre relacje z innymi państwami są ważne, podobnie jak solidarność i współpraca. Nie mogą jednak oznaczać rezygnacji z troski o własnych obywateli, bezpieczeństwo państwa i jego długofalowy rozwój. Tak samo w relacjach między obywatelami a władzą: poparcie nie powinno oznaczać ślepej wiary, a krytyka nie musi być wyrazem nienawiści.


Wczorajsza manifestacja w Gdańsku była głosem tych obywateli, którzy postanowili publicznie wyrazić sprzeciw wobec obecnego kierunku polityki państwa. Nie przesądza ona o nastrojach wszystkich mieszkańców miasta ani całego kraju, ale pokazuje, że spora już część społeczeństwa chce rozliczenia rządu z jego obietnic. Czy ten głos przyniesie polityczne konsekwencje? O tym zdecydują kolejne miesiące, działania rządzących. Społeczeństwo zawsze wnikliwie obserwuje zmiany i chciałoby, żeby były wymierzone w jego korzyści oraz poprawę życia a także sytuacji w Polsce…


Jedno pozostaje jednak niezmienne: politycy przychodzą i odchodzą, a obywatele zostają z konsekwencjami ich decyzji. Dlatego warto pytać nie tylko o to, kto wygrał polityczną kłótnię, lecz przede wszystkim o to, czy poprawiła się jakość naszego życia. Czy państwo jest lepiej przygotowane na zagrożenia? Czy łatwiej uzyskać pomoc medyczną? Czy inwestycje odpowiadają na potrzeby mieszkańców? Czy publiczne pieniądze są wydawane odpowiedzialnie? To są pytania, na które nie wystarczy odpowiedzieć kolejnym hasłem.


Bez względu na to, komu kibicujemy. Bez względu na to, na kogo głosowaliśmy. Bo Polska nie jest własnością żadnej partii, a interes obywateli nie powinien przegrywać z interesem politycznym. A zatem: czy po tych dekadach rządów i tych dalszych trzech latach żyje nam się lepiej, czy jedynie kłócimy się głośniej?… Odpowiedź każdy powinien znaleźć na podstawie własnych doświadczeń, a nie partyjnych instrukcji.
Quo vadis Polsko?…

b.l.

Prezes Stowarzyszenia "Gdańsk Miasto Marzeń"

Od urodzenia mieszkanka miasta Gdańsk, orunianka, malarka, graficzka, poetka fotografka, felietonistka, publicystka na Portalu Gdańsk Miasto Marzeń.

Manager środowisk artystycznych
Członek KMPOiW "Solidarność"

Pokrewne wpisy

Zostaw komentarz

* Korzystając z tego formularza wyrażasz zgodę na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych przez tę witrynę.

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia. Założymy, że to Ci odpowiada, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję Czytaj więcej

Polityka prywatności i plików cookie