Aktualności

Joanna Grotowska – zatrzymane  kadry pamięci.  Magia chwili w fotografii

Joanna Grotowska – zatrzymane  kadry pamięci.  Magia chwili w fotografii

Fotografie – któż z nas ich nie lubi? Są dla nas czymś szczególnym, bo potrafią zatrzymać to, czego w rzeczywistości zatrzymać się nie da. Są magią chwili uchwyconą w ułamku sekundy, zatrzymanym kadrem pamięci, który po latach potrafi wyzwolić emocje, przywołać wspomnienia, tęsknotę i nostalgię. Dzięki nim możemy powrócić do osób, miejsc i chwil, które dawno już minęły. Czas jest przecież nieustannie płynącym zegarmistrzem naszej pamięci, ale fotografia pozwala choć na moment ocalić jego ślad.

Tak właśnie patrzy na świat Joanna Grotowska – urodzona i zakorzeniona w Gdańsku artystka, przede wszystkim narratorka wizualna, której twórczość łączy poetycką refleksję z dokumentalną czułością. Jej fotografie nie są jedynie zapisem tego, co znajduje się przed obiektywem. Są zapisem jej sposobu odczuwania świata. Patrzy uważnie i często dostrzega rzeczy, które dla innych pozostają niewidoczne. Zatrzymuje wzrok na detalach, obok których przechodzimy każdego dnia, często nawet ich nie zauważając.

Kiedy czytam teksty tej artystki, czuję w nich wyjątkową wrażliwość. Jest w nich coś, co sprawia, że człowiek zaczyna patrzeć inaczej, spostrzegać otaczającą nas rzeczywistość. Jej zdjęcia prowadzą nas do miejsc, które znamy, ale których być może nigdy naprawdę nie zobaczyliśmy. I właśnie tutaj niezwykle mocno spotykają się jej pisanie i fotografia. Joanna najpierw dostrzega szczegół, potem zatrzymuje go w kadrze, a następnie poprzez słowo pozwala nam go jeszcze raz odczytać. Fotografia staje się więc początkiem opowieści, a tekst jej dopełnieniem.

Zdjęcia i felietony poświęcone Gdańskowi potrafią przenieść nas w inny wymiar. Opisując zabytki, stare kamienice, ornamenty, drzwi, ściany czy architektoniczne detale, Pani Joanna nie przedstawia ich jedynie jako elementów miejskiej przestrzeni. Potrafi odnaleźć w nich ślady ludzkiej obecności, historię i emocje. Pokazuje, że dom może mieć swoją twarz, ściana może nosić zmarszczki pamięci, a stary ornament może pamiętać znacznie więcej niż człowiek, który przechodzi obok niego w codziennym pośpiechu…

Przez wiele lat miasto może być dla nas jedynie tłem codzienności. Mijamy te same ulice, budynki i zaułki, przyzwyczajamy się do ich obecności. Dopiero kiedy zwolnimy, kiedy pojawi się cisza i czas na uważne spojrzenie, zaczynamy dostrzegać jego drugie oblicze. Tak było również w przypadku fotografki. Gdańsk, który znała od zawsze, zaczął odkrywać przed nią kolejne warstwy. Starsze, piękniejsze, czasami zapomniane.

Z każdym spacerem pojawiały się nowe odkrycia – ornament, który przetrwał dziesięciolecia, „pęknięcie na ścianie przypominające zmarszczkę pamięci, stare drewno, metalowy detal, fragment elewacji, który nosił na sobie ślady czasu”. Miasto zaczęło mówić. Bardzo cicho, ale wyraźnie. A Joanna nauczyła się słuchać.

Jej fotografie są właśnie takim słuchaniem.

Są notatkami zapisanymi obrazem. Opowieścią o tym, co trwa mimo upływu lat. O miejscach, które nie proszą się o uwagę, a jednak mają w sobie niezwykłą siłę przyciągania. O detalach, które milczą, ale mówią. O pamięci zapisanej w materii – w kamieniu, drewnie, metalu i tynku.

Szczególnie mocno wybrzmiewa to w cyklu „Miasto bez koloru. Ślady, które trwają”. Joanna pokazuje w nim Gdańsk pozbawiony kolorystycznego blichtru, skupiając uwagę na strukturze, fakturze, świetle, cieniu i śladach czasu. To opowieść o twarzach domów, które patrzą, o ornamentach, które przetrwały swoich twórców, o miejscach, które milczą, ale mają własną historię.

Artystka ma szczególną umiejętność odnajdywania piękna tam, gdzie większość z nas go nie szuka. Fascynują ją miejsca pozornie brzydkie, zapomniane, niepotrzebne czy niegodne uwagi. Dla niej są pełne życia, tajemnicy i cichej godności, dla nas bywa, że zwykłą prozaicznością… To właśnie tam potrafi znaleźć niezwykły kadr. Czasem wystarczy cień padający na starą ścianę, fragment zniszczonego ornamentu albo drzwi, które pamiętają dziesiątki ludzkich historii.

W jej twórczości fotografia nie jest więc tylko techniką. Jest sposobem patrzenia. Sposobem zatrzymywania tego, co mogłoby zostać zapomniane. Tworzy zarówno w przestrzeni cyfrowej, jak i analogowej. Pisze, edytuje teksty, publikuje w Internecie, opracowuje narracje o gdańskich zabytkach, ale jednocześnie pozostaje blisko papieru, notesu, szkicu i fotografii. Te dwa światy – cyfrowy i analogowy – przenikają się w jej pracy, tworząc osobistą opowieść o mieście i jego pamięci.

Jej artystyczna droga obejmuje również udział w wystawie fotograficznej przygotowanej przez Stowarzyszenie Twórców „Przystanek Sztuka”. Podczas wernisażu „Mosty”, będącego poetycką medytacją nad przejściami – fizycznymi, emocjonalnymi i kulturowymi, gdzie pokazywała mosty jako bohaterów przestrzeni, miejsca spotkania, obserwacji i napięcia. Wcześniej jej twórczość była również obecna w wystawie, podczas której prezentowała obrazy „Lato, ejże Ty”.

Dziś powraca z fotografią, która jest jej szczególnym sposobem rozmowy z Gdańskiem. Tym razem będzie można zobaczyć jej prace podczas wystawy „Cztery Spojrzenia”. To spotkanie czterech artystek i czterech różnych sposobów patrzenia na rzeczywistość. Obok fotografii Joanny Grotowskiej pojawią się prace pozostałych twórczyń – Haliny Larsson, Kasi Jedrys Siudy oraz Elwiry Bożeny Wojewskiej.

Każda z nich opowiada własną historię.

Halina Larsson poprzez akwarelę sięga po atmosferę północnych krajobrazów, światło i ciszę Skandynawii. W jej pracach natura staje się przestrzenią emocji, spokoju i kontemplacji.

Kasia Jedrys Siuda, związana z akwarelą i światem koloru, tworzy obrazy, w których światło i barwa budują nastrój. Jej spojrzenie jest inne od spojrzenia Joanny, ale podobnie jak ona potrafi zatrzymać emocję i uczynić z niej artystyczny zapis chwili.

Elwira Bożena Wojewska wprowadza natomiast do tej artystycznej opowieści niezwykły świat ręcznie wykonywanych lalek Tilda. Jej prace są pełne szczegółów, wyobraźni i indywidualnego charakteru. Każda postać staje się małą historią, zamkniętą w formie, materiale i detalu.

I jest Joanna Grotowska – ze swoim aparatem, swoim Gdańskiem i swoją szczególną umiejętnością patrzenia.

Cztery artystki, cztery spojrzenia, cztery różne światy, a jednak wspólnym mianownikiem pozostaje wrażliwość. Każda z nich inaczej słucha tego, co mówi do niej rzeczywistość. Jedna odnajduje emocje w północnym pejzażu, druga w kolorze i świetle, trzecia w niezwykłych postaciach tworzonych własnymi rękami, a Joanna w śladach zapisanych w miejskiej przestrzeni.

To właśnie czyni tę wystawę interesującą – różnorodność, która nie dzieli, lecz tworzy dialog. „Fotografia to mój sposób patrzenia na świat – nie tylko to, co widzę, ale to, co czuję” – tak opowiada artystka o swoich zdjęciach… Myślę, że w tych słowach można odnaleźć całą istotę jej twórczości. Bo żeby zrobić dobre zdjęcie, nie wystarczy nacisnąć spustu migawki. Trzeba najpierw zobaczyć. Trzeba się zatrzymać. Trzeba dostrzec coś, co dla innych może być niewidoczne. A potem jeszcze potrafić przekazać emocję, która pojawiła się w chwili patrzenia. Joanna Grotowska właśnie to robi. Zatrzymuje chwile, ale również uczy nas jak zatrzymywać się i nauczyć się spostrzegać otaczającą rzeczywistość.

Jej fotografie przypominają, że Gdańsk nie kończy się na pocztówkowych widokach. Jest również w starych murach, zapomnianych podwórkach, detalach kamienic, śladach czasu i miejscach, które mijamy bez refleksji. Jest w tym, co pozornie zwyczajne. W tym, co niekrzykliwe. W tym, co pozostaje na uboczu.

Czasami piękno kryje się bowiem właśnie „w półkroku, w spojrzeniu rzuconym mimochodem, w cieniu układającym się na starej ścianie, w ornamentach, które przetrwały więcej niż ludzie, którzy je mijali”. Trzeba tylko chcieć je zobaczyć. A Joanna Grotowska ma ten niezwykły dar, by nie tylko sama je zobaczyć, lecz także pokazać je innym.

Dlatego warto 3 września zatrzymać się na chwilę w Hotelu Mercure Gdańsk Stare Miasto. Spojrzeć na Gdańsk oczami Joanny, ale również poznać światy pozostałych trzech artystek.

Być może któreś z tych spojrzeń zostanie z nami na dłużej.

A jeśli choć jedna fotografia zatrzyma nas na chwilę, skłoni do refleksji i sprawi, że następnego dnia inaczej spojrzymy na mijaną ulicę, kamienicę czy stary ornament – wtedy sztuka naprawdę wykona swoje zadanie.


Czas płynie, ale dzięki sztuce nie wszystko musi przeminąć.

„Cztery Spojrzenia”

3 września 2026 roku, godz. 18.00

Hotel Mercure Gdańsk Stare Miasto, Gdańsk

Patronat medialny nad wydarzeniem objął Portal Informacyjno – Kulturalno – Publicystyczny “Gdańsk Miasto Marzeń”                                                             

//🌐gdanskmiastomarzen.pl//

Więcej o pozostałych artyskach ⬇️

https://gmm.net.pl/blog/cztery-spojrzenia-cztery-osobowosci-cztery-historie-wyjatkowy-wernisaz-w-gdansku/

https://gmm.net.pl/blog/katarzyna-jedrys-siuda-akwarela-miedzy-swiatlem-a-cieniem/
https://gmm.net.pl/blog/halina-larsson-cisza-polnocy-zakleta-w-akwareli-jedno-spojrzenie-wiele-emocji/
https://gmm.net.pl/blog/madame-tilda-i-swiat-w-ktorym-marzenia-nie-maja-wieku/

Prezes Stowarzyszenia "Gdańsk Miasto Marzeń"

Od urodzenia mieszkanka miasta Gdańsk, orunianka, malarka, graficzka, poetka fotografka, felietonistka, publicystka na Portalu Gdańsk Miasto Marzeń.

Manager środowisk artystycznych
Członek KMPOiW "Solidarność"

Pokrewne wpisy

Zostaw komentarz

* Korzystając z tego formularza wyrażasz zgodę na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych przez tę witrynę.

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia. Założymy, że to Ci odpowiada, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję Czytaj więcej

Polityka prywatności i plików cookie