Hala Targowa w Gdańsku – między historią a kulinarną podróżą. Dla kogo jest dziś to miejsce?
Są w Gdańsku miejsca, które przez dziesięciolecia były świadkami codziennego życia mieszkańców. Zmieniały się czasy, ustroje, moda i obyczaje, ale one pozostawały na swoim miejscu. Jednym z takich miejsc jest Hala Targowa przy placu Dominikańskim.
Dla starszych gdańszczan to nie tylko zabytkowy budynek, ale przede wszystkim wspomnienia. Zakupy, kolejki, gwar sprzedawców, zapach świeżego pieczywa, mięsa, ryb i warzyw, a później także poszukiwanie rzeczy, których nie można było znaleźć w zwykłych sklepach. Hala przez lata była jednym z tych punktów miasta, do których po prostu się chodziło.
Miejsce z historią pod stopami
Historia tego miejsca sięga znacznie dalej niż pamięć współczesnych mieszkańców. Teren dzisiejszej hali był związany z życiem dawnego Gdańska już w średniowieczu. Znajdowały się tutaj między innymi zabudowania związane z klasztorem dominikanów oraz romański kościół św. Mikołaja.
Dzisiejsza Hala Targowa powstała pod koniec XIX wieku. Wzniesiono ją w latach 1894–1896 jako nowoczesne, jak na tamte czasy, miejsce handlu. Miała uporządkować handel, który wcześniej odbywał się między innymi na ulicznych targowiskach. I właśnie ta wielowarstwowa historia jest dziś jednym z największych atutów obiektu.
Podczas prac archeologicznych odkryto pozostałości dawnej zabudowy. Dziś część z nich można zobaczyć podczas wizyty w hali – między innymi poprzez szklane tafle w posadzce, pod którymi zachowały się fragmenty dawnych murów. Przy wejściu wyeksponowano także historyczne artefakty. To interesujące połączenie – idziemy na współczesny posiłek, a jednocześnie dosłownie stąpamy po historii Gdańska.
Hala, którą pamiętają pokolenia
W pamięci wielu mieszkańców szczególne miejsce zajmuje jednak Hala Targowa z czasów PRL-u. Były to czasy, w których kupienie atrakcyjnego ubrania nie zawsze było sprawą prostą. Sklepy często nie oferowały tego, czego ludzie szukali, dlatego miejsca takie jak hala cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Można było znaleźć tutaj bluzki, sukienki, dżinsy, kurtki, sztruksy, popularne wówczas katany i wiele innych rzeczy. Towary sprowadzane z Turcji, Węgier i innych państw przyciągały tych, którzy chcieli wyglądać inaczej niż wszyscy.
Dla wielu młodych osób znalezienie oryginalnych dżinsów czy modnej kurtki było niemal małym świętem. Hala była miejscem zakupów, ale także spotkań i wymiany informacji. Można było przyjść po konkretną rzecz, a wrócić do domu z czymś zupełnie innym – albo przynajmniej z wiadomością, gdzie akurat „rzucili” coś ciekawego. Na hali było wiele stanowisk ze zdrową żywnością, co w obecnych czasach jest coraz bardziej unikatowe. Wiele osób wraca do tych czasów, kiedy to hala była dobrą alternatywą dla ubogich czasem sklepowych półek. Tak powstawały wspomnienia, które pozostały do dziś.
Nowa odsłona – więcej niż handel
Dzisiaj Hala Targowa jest już zupełnie innym miejscem. Po przeprowadzonej rewitalizacji otrzymała nowe funkcje i została pomyślana jako przestrzeń łącząca handel, gastronomię, spotkania i miejskie życie. Nie jest już wyłącznie miejscem, do którego przychodzi się po zakupy. Stała się swego rodzaju kulinarną mapą świata.
Można znaleźć tutaj świeże produkty, ryby i owoce morza, mięso, wędliny, pieczywo, sery czy wyroby garmażeryjne. Są również liczne punkty gastronomiczne oferujące dania inspirowane kuchniami różnych krajów. I właśnie ta różnorodność może być największą atrakcją nowej hali. Jednego dnia można spróbować kuchni azjatyckiej, innym razem włoskiej, gruzińskiej, indyjskiej czy greckiej. Są burgery, pizza, ramen, owoce morza, słodkości i wiele innych propozycji. Dla turysty może to być interesująca forma poznawania Gdańska nie tylko poprzez zabytki, ale również poprzez smaki.
Wojewódzki, Kwidziński i „Marzyciele”
Wśród nowych gastronomicznych adresów uwagę przyciąga także koncept The Dreamers – Marzyciele, związany z Kubą Wojewódzkim i Dawidem Kwidzińskim. To propozycja zdecydowanie bardziej restauracyjna niż tradycyjne stoisko targowe. Sama obecność znanych nazwisk sprawia, że miejsce wzbudza zainteresowanie i niewątpliwie może stać się jednym z punktów odwiedzanych przez osoby szukające nie tylko jedzenia, ale również określonej atmosfery i doświadczenia.
Obok niego pojawiły się inne koncepty gastronomiczne, reprezentujące różne style i kuchnie. W ten sposób Hala Targowa coraz bardziej przypomina food hall, czyli miejsce, w którym różne kulinarne światy spotykają się pod jednym dachem. Tylko czy dla każdego?
I tutaj pojawia się druga strona tej przemiany. Nowa Hala Targowa jest niewątpliwie ciekawym miejscem, ale niekoniecznie jest miejscem na każdą kieszeń. Ceny części oferowanych dań i produktów mogą być dla przeciętnej polskiej rodziny odczuwalne. Jednorazowa wizyta kilkuosobowej rodziny, połączona z obiadem, napojami, deserem czy zakupem dodatkowych produktów, może zamienić się w całkiem pokaźny wydatek. Dla osób, które na co dzień muszą bardzo dokładnie planować domowy budżet, taka kulinarna eskapada może więc pozostać raczej okazjonalną atrakcją niż miejscem regularnych rodzinnych wizyt. I trudno tego aspektu nie zauważyć.
Gdańsk potrzebuje miejsc atrakcyjnych, nowoczesnych i otwartych na świat, ale dobrze byłoby, gdyby mieszkańcy – również ci mniej zamożni – mogli od czasu do czasu korzystać z nich bez poczucia, że jest to luksus zarezerwowany dla wybranych. Dla turystów i osób z zasobniejszym portfelem – ciekawa alternatywa. Z drugiej strony nowa Hala Targowa może bardzo dobrze wpisać się w oczekiwania turystów odwiedzających Gdańsk, w tym licznych gości z zagranicy.
Dla osoby przyjeżdżającej do miasta, czy mieszkańca z innym poziomem dochodów ceny mogą wyglądać zupełnie inaczej. Możliwość spróbowania kilku różnych kuchni, poznania nowych smaków, zakupu lokalnych produktów i jednoczesnego obcowania z historią miejsca może być ciekawym elementem pobytu w Gdańsku. Dla bardziej zasobnego portfela może to być po prostu przyjemna kulinarna przygoda – swoista podróż po smakach świata bez konieczności opuszczania miasta. Taki turysta może wyjść z hali nie tylko z pełnym żołądkiem, ale również z miłym wspomnieniem Gdańska.
Stara hala, nowe życie
Czy zatem nowa Hala Targowa zachowała coś ze swojej dawnej atmosfery? Z pewnością zmieniło się bardzo wiele. Nie ma już tego samego gwaru, charakteru i handlowego klimatu, który pamiętają mieszkańcy sprzed lat. Zmienił się także profil klientów. Ale pozostała najważniejsza rzecz – jest to nadal miejsce, w którym ludzie przychodzą, aby coś kupić, zjeść, spotkać się i spędzić czas.
Historia została zachowana nie tylko w dokumentach i opowieściach. Jest obecna w murach, podłodze i eksponowanych artefaktach. A nowa funkcja hali pokazuje, że zabytkowy obiekt nie musi być wyłącznie pomnikiem przeszłości. Może otrzymać kolejne życie i odpowiadać na potrzeby współczesnego miasta.
Pozostaje jednak pytanie, które warto zadawać przy każdej takiej rewitalizacji: czy miejsca tworzone z myślą o mieszkańcach rzeczywiście pozostają dla wszystkich mieszkańców dostępne? Hala Targowa niewątpliwie ma potencjał, by stać się jednym z ciekawszych punktów na kulinarnej mapie Gdańska. Dla turysty może być smakowitą podróżą po świecie. Dla osoby z zasobniejszym portfelem – atrakcyjnym miejscem na spotkanie i wieczór. Dla przeciętnej rodziny będzie natomiast raczej miejscem, które odwiedza się od czasu do czasu.
I może właśnie ta różnica pokazuje najlepiej, jak bardzo zmieniła się Hala Targowa. Kiedyś była przede wszystkim halą dla gdańszczan. Dzisiaj staje się również atrakcją dla odwiedzających Gdańsk. A historia tego miejsca – ta najstarsza i ta całkiem niedawna – nadal pozostaje pod naszymi stopami.
Foto&tekst: beata lewandowska




















Od urodzenia mieszkanka miasta Gdańsk, orunianka, malarka, graficzka, poetka fotografka, felietonistka, publicystka na Portalu Gdańsk Miasto Marzeń.
Manager środowisk artystycznych
Członek KMPOiW "Solidarność"



























































