Nikt mnie nie lubi… – o samoocenie i jej wpływie na relacje z innymi

Nikt mnie nie lubi… – o samoocenie i jej wpływie na relacje z innymi

Tytułowe zdanie „nikt mnie nie lubi” brzmi jak coś, co pojawia się w rozmowie dzieci nieakceptowanych w klasie albo przedszkolaka, który pokłócił się ze swoim najlepszym przyjacielem. Jednak nawet w dorosłym życiu wielu osobom towarzyszy przekonanie, że jest w nich „coś”, co sprawia, że nie budzą sympatii u innych. Takie myśli często prowadzą do lęku przed samotnością, przed tym, że nigdy nie odnajdzie się osób, wśród których można poczuć się swobodnie.

Marisa Franco, badaczka z Uniwersytetu Maryland wzięła pod lupę ludzki lęk przed byciem nielubianym oraz powiązanie tej obawy z niską samooceną. Bazując na teorii autoweryfikacji samooceny, stwierdza ona, że w relacjach międzyludzkich poszukujemy potwierdzenia tego, jak postrzegamy samego siebie. Potrzebujemy dowodów na to, że nasza samoocena jest adekwatna. Wobec tego poszukujemy relacji, w których inni myślą o nas tak, jak my myślimy o sobie – również negatywnie. Badania sugerują, że ludzie z niską samooceną gorzej traktują swoich partnerów, jeśli ci wykazują się wobec nich czułością i samoakceptacją – trudno im znieść to, że ktoś zachowuje się tak bardzo wbrew ich przekonaniom o samych sobie. Pozytywne relacje z innymi przy jednoczesnej niskiej samoocenie wywołują poczucie nieadekwatności, któremu może nawet towarzyszyć pogorszenie fizycznego samopoczucia. Co więcej, nawet próby docenienia samego siebie (badani mieli powtarzać zdanie „I am loveable” – czyli „Da się mnie kochać” na dźwięk dzwonka) sprawiają, że osoba z niską samooceną paradoksalnie czuje się gorzej.

Badaczka definiuje samoocenę jako teorię samego siebie. Jeżeli ta teoria zakłada, że jest się dobrą osobą, która zasługuje na sympatię innych, towarzyszy temu poczucie, że inni nas zaakceptują. W przeciwnym wypadku – za negatywnym postrzeganiem samego siebie idzie przekonanie, że nie posiadamy żadnych cech, które inni mogliby docenić.

Najczęściej jednak te założenia wynikające z niskiej samooceny nie znajdują potwierdzenia w faktach. W psychologii bada się zjawisko, jakim jest liking gap – luka sympatii. Zakłada ona, że ludzie mają tendencję do niedoceniania tego, jak bardzo inne osoby ich lubią. Ten efekt jest nawet wyraźniejszy u ludzi bardzo samokrytycznych. To nasza samoocena – teoria na temat tego, jak funkcjonujemy w społeczeństwie – kreuje przekonania odnośnie relacji z innymi, często nieodpowiadające rzeczywistości. Robin Carhart – Harris, badaczka z Wydziału Neurologii na Uniwersytecie w Kalifornii dopatruje się przyczyny tego zjawiska w chęci uniknięcia poczucia niepewności – jeżeli wychodzimy z założenia, że jesteśmy beznadziejni i ktoś nas odrzuci (co się zdarza), nie jest to coś niespodziewanego. Niskie poczucie wartości pełni funkcję ochronną przed ewentualnym zranieniem, ale też powstrzymuje przed odbieraniem pozytywnych emocji i sympatii od innych ludzi.

Bez pozytywnej „teorii samego siebie” można być nieszczęśliwym, osiągając sukcesy w pracy albo będąc w bardzo udanej relacji. Rzuca to nowe światło na nasze poczucie „nieadekwatności” i lęk przed samotnością, a z drugiej strony daje też przestrzeń do działania. Nad samooceną można pracować małymi krokami, by szybko poczuć większy spokój i komfort w relacjach z innymi.

 Ewa Żebryk

Źródła  

Brown, J.D., McGill, K.L. (1989). The cost of good fortune: when positive life events produce negative health consequences. Journal of personality and social psychology.

https://www.psychologytoday.com/us/blog/platonic-love/202609/why-you-think-no-one-likes-you      [dostęp: 19.09.2026]

 

Nikt mnie nie lubi… – o samoocenie i jej wpływie na relacje z innymi


Tytułowe zdanie „nikt mnie nie lubi” brzmi jak coś, co pojawia się w rozmowie dzieci nieakceptowanych w klasie albo przedszkolaka, który pokłócił się ze swoim najlepszym przyjacielem. Jednak nawet w dorosłym życiu wielu osobom towarzyszy przekonanie, że jest w nich „coś”, co sprawia, że nie budzą sympatii u innych. Takie myśli często prowadzą do lęku przed samotnością, przed tym, że nigdy nie odnajdzie się osób, wśród których można poczuć się swobodnie.
Marisa Franco, badaczka z Uniwersytetu Maryland wzięła pod lupę ludzki lęk przed byciem nielubianym oraz powiązanie tej obawy z niską samooceną. Bazując na teorii autoweryfikacji samooceny, stwierdza ona, że w relacjach międzyludzkich poszukujemy potwierdzenia tego, jak postrzegamy samego siebie. Potrzebujemy dowodów na to, że nasza samoocena jest adekwatna. Wobec tego poszukujemy relacji, w których inni myślą o nas tak, jak my myślimy o sobie – również negatywnie. Badania sugerują, że ludzie z niską samooceną gorzej traktują swoich partnerów, jeśli ci wykazują się wobec nich czułością i samoakceptacją – trudno im znieść to, że ktoś zachowuje się tak bardzo wbrew ich przekonaniom o samych sobie. Pozytywne relacje z innymi przy jednoczesnej niskiej samoocenie wywołują poczucie nieadekwatności, któremu może nawet towarzyszyć pogorszenie fizycznego samopoczucia. Co więcej, nawet próby docenienia samego siebie (badani mieli powtarzać zdanie „I am loveable” – czyli „Da się mnie kochać” na dźwięk dzwonka) sprawiają, że osoba z niską samooceną paradoksalnie czuje się gorzej.
Badaczka definiuje samoocenę jako teorię samego siebie. Jeżeli ta teoria zakłada, że jest się dobrą osobą, która zasługuje na sympatię innych, towarzyszy temu poczucie, że inni nas zaakceptują. W przeciwnym wypadku – za negatywnym postrzeganiem samego siebie idzie przekonanie, że nie posiadamy żadnych cech, które inni mogliby docenić.
Najczęściej jednak te założenia wynikające z niskiej samooceny nie znajdują potwierdzenia w faktach. W psychologii bada się zjawisko, jakim jest liking gap – luka sympatii. Zakłada ona, że ludzie mają tendencję do niedoceniania tego, jak bardzo inne osoby ich lubią. Ten efekt jest nawet wyraźniejszy u ludzi bardzo samokrytycznych. To nasza samoocena – teoria na temat tego, jak funkcjonujemy w społeczeństwie – kreuje przekonania odnośnie relacji z innymi, często nieodpowiadające rzeczywistości. Robin Carhart – Harris, badaczka z Wydziału Neurologii na Uniwersytecie w Kalifornii dopatruje się przyczyny tego zjawiska w chęci uniknięcia poczucia niepewności – jeżeli wychodzimy z założenia, że jesteśmy beznadziejni i ktoś nas odrzuci (co się zdarza), nie jest to coś niespodziewanego. Niskie poczucie wartości pełni funkcję ochronną przed ewentualnym zranieniem, ale też powstrzymuje przed odbieraniem pozytywnych emocji i sympatii od innych ludzi.
Bez pozytywnej „teorii samego siebie” można być nieszczęśliwym, osiągając sukcesy w pracy albo będąc w bardzo udanej relacji. Rzuca to nowe światło na nasze poczucie „nieadekwatności” i lęk przed samotnością, a z drugiej strony daje też przestrzeń do działania. Nad samooceną można pracować małymi krokami, by szybko poczuć większy spokój i komfort w relacjach z innymi.

Źródła 
Brown, J.D., McGill, K.L. (1989). The cost of good fortune: when positive life events produce negative health consequences. Journal of personality and social psychology.
https://www.psychologytoday.com/us/blog/platonic-love/202609/why-you-think-no-one-likes-you      [dostęp: 19.09.2026]

Podobne wpisy

Europa musi się bronić, ale czy musi eskalować? Głos czeskiego premiera

Stanisław Składanowski – fotograf, który zatrzymał historię. Spotkanie w Związku Ormiańskim w Gdańsku

„Struktury – faktury. W hołdzie Maxowi Ernstowi” – 98. wystawa indywidualna Stanisława Olesiejuka

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia. Założymy, że to Ci odpowiada, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Czytaj więcej