Program poetycki Bogdana Kozłowskiego to wierne trzymanie się słowu. Od słowa do słowa narasta więc nasz rozmowa w bydgoskiej Meluzynie. Wydaje się nawet, że czarodziejka trzyma nad nami pieczę tego popołudnia. Pan Bogdan obdarowuje mnie trzema swoimi książkami. Ja daję mu tę jedną, najważniejszą, poświęconą pamięci Mojej Mamy.
Latem 2026 r. umawiamy się na opowieść o Galerii Pisarzy. Pisarze w brązie, marmurze, granicie… to publikacja, w której autor przyswaja nam krótkie biograficzne noty o pisarzach w jakiś sposób związany z Bydgoszczą. Dając im wszystkim pomniki trwalsze niż ze spiżu, w myśl reguły ars longa, vita brevis.
Jak opowiedzieć wiosnę na łące i bladą jesień patyny spiżu? O tym dowiadujemy się już z wierszy mojego rozmówcy. Poezja ta, pełna zauroczeń, wyznań, jest głęboko impresyjna, żeby nie powiedzieć, zmysłowa. Romantyczna aura przenika każdy z krótkich głosów, którymi są poszczególne wiersze, układające się w rozmowę z kimś zawoalowanym wręcz tajemniczym. Może to jest rozmowa z Tobą, Czytelniku Paskudniku?
Nauczyłem się jednej rzeczy. Aby napisać książkę, należy najpierw coś przeżyć.
Skarb Bydgoski
Skoro poezja jest jak sen, o czym Pan śni, Panie Poeto?
Tematyk spotkania: Jak to się stało, że został Pan Poetą? Jak przerabia się na co dzień zjadaczy chleba w aniołów? Na czym polega cała ta poetycka angelologia i dal? Co dalej z poezją w tych niepoetyckich czasach?
Rok 2025 to wyjątkowy czas dla bydgoskiej poezji muzycznej? A poezja? Rzeki stąd widziane, rozpłyną się zaraz. Potem pytam poetę o kolejne pasje. Przede wszystkim podróże. Przecież z jednej strony podróżować jest bosko, z drugiej podróże kształcą.
Jedna opowieść. Czy poezja chroni przed śmiercią? Pytam. Pan Bogdan broni się przed tym pytaniem. Chociaż przyznaje, że sztuka jest trwalsza niż życie. Ale czy jest jakaś, za Miłoszem, Druga przestrzeń? Tego nie możemy wiedzieć, ale miejmy nadzieję. Poeta uśmiecha się po sokratejsku.
Jak dar od Boga.. Poezja to dar od Boga.
WCIĄŻ WAS KOCHAM
Puste przestrzenie – po co żyjemy? Jest odniesienie do dawnych dobrych lat i do teraźniejszości, która coraz bardziej, z dnia na dzień,.z chwili na chwilę ( chwilo, trwaj!) jest pukaniem do Nieba bram, które pozostaje zamknięte albo po prostu wyimaginowane. Czego zatem uczy nas historia? A czego poezja? Historia ponoć uczy nas życia, które jest snem wariata. A poezja uczy nas wyśnionego życia aniołów. Wszyscy jesteśmy poetami. Wszystko jest poezją. Wszyscy jesteśmy aniołami. Wszędzie jest niebo do wynajęcia. Trzeba tylko umieć się tam przedostać. Przebić się na drugą stronę. Przenicować. Przemienić ze zjadacza chleba w anioła.
Skinąłem mu z łaskawą wyższością, jak młody naukowiec staremu wydze. Odpowiedział mi skinieniem. Rozstaliśmy się we wzajemnym poczuciu szacunku dla odmienności drugiego człowieka. Rozumiejąc, że nasze odrębne drogi mają ze sobą coś wspólnego., Prawdę poszukiwań. Smutek nieodnalezienia. Nadzieję.
Coś niezwykłego – nuda istnienia nie istnieje. Chyba, że nudzisz się nawet w wannie.
Czarownie – bez fantazji ani rusz. Przecież Poezja to wcielona fantazja. A fantazja? Fantazja jest od tego, aby bawić się na całego. A tworzenie to zabawa, gra w klasy, prawda?
Decydujący – błahy powód, żeby się rozstać. Czas, który niszczy wszystko. Ale nasza rozmowa została odłożona na lepsze czasy. Aż ustaną mrozy i nastąpią roztopy. Nigdy nie będzie takiego lata. Księżyc nie będzie Słońcem. Czy literatura i sztuka przeżywają obecnie renesans czy regres? Nigdy nie będzie takiego lata. Nigdy nie będzie tak, jak było. Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr.
Diabelski – anielski , dwoisty, schizofreniczny wręcz charakter poezji, jest niewytłumaczalny, ale stały. Ta walka przeciwieństw, psychomachia, concordia disconcordis, niezgodna zgodność, współistnienie wewnątrz i obok siebie tendencji religijnych i skłonność do wysuwania na pierwszy plan bądź to idei bądź rzeczy, pozwala nam krążyć jak więźniom, wodząc wzrokiem po rysunkach w jaskini, bądź tęsknym wzrokiem, jak Roszpunka, patrzeć przez okno Wieży Czasu na pustą przestrzeń.
Krystian Kajewski