FORUM POETICUM – O POETYCKICH SPOTKANIACH POETÓW


Kosmosu nie odkrywają, ale dają radę. Poeci, niedzielne dzieci. Albo: Poeci są hierofantami Nadziei. Jak chciałby jeden z nich Wallace Stevens. Tymczasem Bydgoszcz nie gorsza i ma swoje życie poetyckie, prawda? Prawda.


Na ten raz był koniec. Koniec śmiechu i niewinnych kłamstw. Piosenka o końcu świata. Na końcu świata, czyli w Bydgoszczy. Tam gdzie nawet Alfred Jarry nie zimuje, w środku kolejnej zimy stulecia, LITERATURA ponownie pojawiła się w CENTRUM. LITERATURA W CENTRUM to cykliczna inicjatywa Bartłomieja Siwca.


Kto raz upadł, nie podnosił się więcej. Chyba że jest poetą. Poezja nieustannie próbuje się przecież podnieść z własnego upadku. Między innymi dzięki pracownikom pola poetyckiego, którzy z uporem maniaka, uprawiają tę niewdzięczną orkę na ugorze. Bartłomiej Siwiec należy do tych właśnie orędowników i przodowników pracy, próbujących przekopać tunel między poezją, poetami a czytelnikami, którzy przecież nie czytają poezji. Jak w tym słynnym wierszu Szymborskiej, w którym autorka zadaje mniej lub bardziej retoryczne, a i ciągle nierozstrzygnięte pytanie: Kto właściwie czyta poezję?
– Co ten? – Ten czyta, kto pisze. Tylko poeci, poloniści, recenzenci. Czytelnik, który nie pisze, na takie spotkania nie przychodzi najzwyczajniej w świecie. Siwiec żartuje w rozmowie ze mną, że nawet rodzina nie chce czytać jego wierszy ( uwaga: ojciec Siwca jest także poetą).


Siwiec zatem co miesiąc zaprasza poetów, aby czytali wiersze dla innych poetów.


Tłumy ciągnęły chodnikami. Unosiliśmy się szesnaście centymetrów ponad chodnikami. Magik, Alicja i ja, biały królik w czarnym cylindrze. Masa poetów usadowiła się na krzesłach. Masa krytyczna ( krytyka literacka) czekała zaś w westybulu. W korytarzu minęliśmy także kilkoro prezesów Klubu Literackiego Massolit. Literatura w Centrum przyciąga po prostu publiczność przede wszystkim branżową. A branża to liczna i zwarta. Ariegarda, bo przecież nie awangarda. Awangarda przecież najszybciej się starzeje. Choć na pierwszy rzut oka to może takie emeryten party.


Mężczyzna miał otwarte oczy. Stał pod ścianą o obserwował całe to dziwowisko. Jak Wyspiański na weselu Rydla. Smutno było temu mężczyźnie, bo jako prawdziwy poeta, musiał się stać znienawidzony przez wszystkich.

WYPROWADZENIE

Program Poetyckie Diamenty może być wspaniałym początkiem na drodze do pełnego piękna.

Chmury:

Chmury kłębią się nad moją głową, którą noszę w chmurach, jak to mówiła moja nieodżałowana Mama. Tak, jestem niepoprawnym marzycielem. Guciem Zaczarowanym powiewem welonu mai. Urodziłem się, żeby być poetą. Urodziłem się, żeby pisać. Chciałbym przerobić zjadaczy chleba w anioły śmierci.

Cyceron powiadał O tempora, o mores. Zaiste żyjemy w skrajnie niepoetyckich czasach. W których poezja zstąpiła do katakumb.

Dymówka

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, zwłaszcza Wiosny Ludów. Ale wiosna idzie, czuję to w kościach. Kości zostały rzucone.

DWUKUMAROL płynie we krwi poety niczym statek pijany po wzburzonych wodach Penejosu. Ze spotkania z poezją Aliny Rzepeckiej i Sławomira Krzyśki, zapamiętam afirmacyjne kody liryki obojga poetów. To poezja, w której bunt już dawno się ustatecznił, ale która pozostaje ciekawa świata. Przede wszystkim tego świata, który kwitnie gdzieś poza poetyckimi zbiegowiskami. Jest połączona ze źródłem życia, a przez to pozostaje w tej radości życia bezpretensjonalna. Co daje nadzieję na to, że poezja przetrwa, a nawet6 na to, że odrodzi się kiedyś ze zdwojoną siłą.

Krystian Kajewski

Podobne wpisy

Różne oblicza jasełek.

Gagik Parsamian i „Kronika 10-lecia działalności Związku Ormiańskiego w Gdańsku”.

„Gmina Redzikowo – od urodzenia i z wyboru”. Wystawa w Galerii Sąsiedzkiej w Gdańsku-Oruni, która łączy pokolenia i historię.

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia. Założymy, że to Ci odpowiada, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Czytaj więcej