...
Aktualności

WOJOWNIK I SAKSOFON
Relacja z koncertu Mikołaja Trzaski
Remont Pomp Młyny Rothera Bydgoszcz

WOJOWNIK I SAKSOFON
Relacja z koncertu Mikołaja Trzaski
Remont Pomp Młyny Rothera Bydgoszcz

Dziś słucham więcej muzyki klasycznej niż rockowej. Najbardziej pociąga mnie jednak muzyka, która zaciera granice gatunkowe. Muzyka, który miesza ze sobą formy nie przystające pozornie. Muzyka tworzona przez artystów o otwartych głowach i o nieskrępowanej wyobraźni. Do takich artystów, bez wątpienia, zalicza się Mikołaj Trzaska, muzyk o proweniencji jazzowej, ale od lat dbający o to, aby w tej skostniałej formie nie utknąć. Zazwyczaj z sukcesem.
Wróciłem z Topangi do Hollywood – a potem do Bydgoszczy, prosto na koncert Mikołaja Trzaski na Festiwalu Początek Sezonu. Przywołały mnie bowiem dźwięki muzyki. I specyficzna aura widowiska teatrealnego.


Koncert grupy, Mikołaja Trzaski i Paala Nilsena _ Love, z udziałem muzyków z niepełnosprawnościami intelektualnymi, to przede wszystkim właśnie widowisko, że tak się obcesowo wyrażę, teat – realne.


Set pierwszy to wierna, do bólu szczera, dźwiękowa spowiedź, kojarząca się atmosferą z serialem Królestwo von Triera.


Potężnie, dynamicznie, mocno, a przy tym przejrzyście, przestrzennie, efektownie. Mikołaj Trzaska ciągnie ten widowiskowy pomysł, zupełnie jak Phil Anselmo zespół Dwon. I żeby pociągnąć tę niepoprawną politycznie metaforę, skraca dystans między tak zwanymi normalnymi a tak zwanymi nienormalnymi. Jak to mawiał Dali: ,Od wariata odróżnia mnie to, że nim nie jestem. Trzaska wykonuje zatem swoje wariacje z towarzyszeniem zespołu jakby żywcem wyjętego z filmów Triera czy Lyncha, i mimo wszystko, w tym szaleństwie jest jakaś obłędna metoda.


W dawce do kilkunastu minut – interesujące. Ale jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna. Jak pisał Miłosz, i kiedy się ten Rubikon przekroczy, można odnieść wrażenie, że kości zostały rzucone. Zespół brnie dalej w tej kakofonii jak Odyseusz i jego towarzysze przez Scyllę i Charybdę. Razem z słuchaczami, którzy nie posłuchali złej rady i nie pozatykali sobie uszu.


Trzeba wspierać nową muzykę, młodych artystów. Ale jednocześnie obserwować ciągły rozwój takich muzyków jak Mikołaj Trzaska, który zaskakuje swoją witalnością i jest jak to mówiono o Leopoldzie Staffie: krową, która daje strumienie mleka. I dlatego fantastycznie jest tę Mleczną Drogę Mikołaja Trzaski obserwować i może nawet trochę podziwiać.


To było szaleństwo. To było wspaniałe uczucie – już dawno nie byliśmy tak blisko wykonawców. Tęskniliśmy za tym…


Zajebiście, kurwa pięknie – podsumowała koncert Alicja, która przyznała na dodatek, że dawno się tak przednio nie bawiła. I ja tam byłem, miód i wino piłem. A niniejszą relację Wam tu przedstawiłem. Koncert Remont Pomp, jak dowiedzieliśmy się, grany jest od lat, i będzie grany jeszcze przez długie lata. Tak przynajmniej odgraża się Trzaska.


Młyny Rothera prawie pełne. Pośród publiczności dostrzegłem także kilku innych muzyków ze środowiska bydgoskiego. Po koncercie podszedł do nas raper BISZ, który zaskoczył mnie mówiąc, że bardzo podobał mu się mój wiersz prezentowany na slamie w Domu Liter poprzedniego dnia. Z ust przodującego polskiego hip hopowca taka pochwała to miód na serce. Pomyślałem sobie, że fajni by było, gdyby kiedyś do moje poezji zagrał sam Mikołaj Trzaska.


Co istotne, muzyka Mikołaja Trzaski jest doskonale instrumentalna właśnie. Stanowi fantastyczne tło dla wyobrażeniowych pejzaży i dlatego tak dobrze sprawdza się w filmach, przede wszystkim na dworze u Smarzowskiego. Jest jednak także przede wszystkim improwizacyjna, a jej pałubiczny pierwiastek tom właśnie słynna jazzowa synkopa. Trzaska przypomina mi czasami jednego z moich ulubionych bohaterów literackich, saksofonistę z opowiadania Cortazara.


Zachwyca brzmieniem chłodnym, romantycznym i niezwykle agresywnym. Trzaska ze swoim saksofonem ( najczęściej) wydaje się być nierozerwalnie połączony. Tak jak Jimie Hendrix z gitarą elektryczną czy Roland z mieczem Durendal. Tnie zresztą dźwiękami muzyki niczym oszalały bodhisattwa na pchlim targu w Bombaju. Albo jak syberyjski szaman przygrywający do kotleta w kolei transsyberyjskiej. Wprowadza nas , słuchaczy, w kosmiczny trans. W sytuację, w której wszyscy stajemy się częścią jakiejś metafizycznej jedności. W muzykę, która jest bijącym sercem wszechświata.

Krystian Kajewski

Biuro Stowarzyszenia na Stowarzyszenie "Gdańsk Miasto Marzeń" | www

Pokrewne wpisy

Zostaw komentarz

* Korzystając z tego formularza wyrażasz zgodę na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych przez tę witrynę.

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia. Założymy, że to Ci odpowiada, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję Czytaj więcej

Polityka prywatności i plików cookie
Seraphinite AcceleratorOptimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.