„Struktury – faktury. W hołdzie Maxowi Ernstowi” – 98. wystawa indywidualna Stanisława Olesiejuka
W gościnnych progach Jarka Zdrojewskiego przy ul. Antoniego Abrahama 1 w Gdyni, odbył się wernisaż 98. indywidualnej wystawy Stanisława Olesiejuka, zatytułowanej „Struktury – faktury. W hołdzie Maxowi Ernstowi”. Na ekspozycji zaprezentowano 20 prac o formacie 100 × 70 cm, wykonanych w 2008 roku techniką odbitki strukturalnej. Kuratorem wystawy jest znany krytyk sztuki Marek Baran. Wydarzenie objął patronatem medialnym Portal Informacyjno – Kulturalno – Publicystyczny „Gdańsk Miasto Marzeń”.
Jest to wystawa szczególna nie tylko dlatego, że stanowi już 98. indywidualną prezentację w bogatym dorobku Stanisława Olesiejuka, ale również dlatego, że po raz pierwszy pokazano właśnie te prace, powstałe wiele lat temu, bo 2008 roku, podczas pobytu artysty u cioci. Dziś, po latach, powracają one do odbiorcy w nowym kontekście – w przestrzeni galerii i w bezpośrednim dialogu z twórczością Maxa Ernsta.
Prezentowane prace powstały metodą opartą na odzwierciedlaniu rzeczywistości poprzez odbijanie materiału na powierzchni, na przykład płótna czy papieru. Jest to sposób pracy wywodzący się z dawnych praktyk artystycznych, w którym bezpośredni ślad materiału staje się częścią kompozycji. Wyczuwa się tu szczególnie konotacje ze sztuką japońską kaligrafii shodo (書道 – „droga pisma”), niesie on ze sobą głębokie konotacje filozoficzne, duchowe i estetyczne, łącząc pisanie z medytacją i samodoskonaleniem. Te elementy odnajduje tutaj w pracach mistrza. Olesiejuk wykorzystał w swoich pracach przede wszystkim drewno, plastik i tekturę. Na zasadzie monotypicznej odbitki powstały graficzne kompozycje, w których materiał nie jest jedynie tworzywem pomocniczym, ale staje się jednym z głównych bohaterów pracy.
Monotypiczne odbitki stały się tu wyrazem twórczym artysty. W unikatowy sposób wykorzystana tu technika graficzna polegającą na odbijaniu, o określonych sekwencjach, powtarzalności wzoru, przy użyciu niewielkiej gamy kolorystycznej pozwoliło artyście na tworzenie prac w inny, odmienny sposób. Greckie „monos” – jeden oraz „typos” – odbicie oraz prezentacja prac w otoczeniu dekoracyjnych kolumn w porządku korynckim wspólnie pięknie zagrały na poczet interesującego zaprezentowania prac, o które zadbał Marek Baran. Sztuka jednego odbicia, w której proces twórczy łączy działanie artysty z właściwościami materiału i niepowtarzalnością uzyskanego śladu nie zawsze może przynieść zaskakujące efekty. W przypadku tego artysty efekt jest zaskakujący i wskazuje na nieustająco poszukującą drogę artystyczną, co świadczy o wielkości twórcy.
W pracach Stanisława Olesiejuka szczególnego znaczenia nabiera tu faktura użytego materiału. Nie jest ona jedynie elementem dekoracyjnym ani sposobem urozmaicenia powierzchni obrazu. Staje się środkiem wypowiedzi, tworzywem, z którego budowany jest rytm, napięcie i charakter kompozycji. Drewno, plastik czy tektura pozostawiają własny ślad, a artysta wykorzystuje go do tworzenia oszczędnych kolorystycznie, harmonijnych układów.
Ta oszczędność nie oznacza jednak ubóstwa. Przeciwnie – ograniczenie środków pozwala mocniej wybrzmieć strukturze, rytmowi i relacjom pomiędzy poszczególnymi elementami. Kompozycje są regularne, wyciszone i bardzo harmonijne. Ich rytm może wywoływać poczucie spokoju, przywodząc na myśl pewne doświadczenia związane ze sztuką japońską. W sposobie organizowania przestrzeni można odnaleźć skojarzenia z kaligrafią, w której pojedynczy znak, linia, ślad i pozostawiona wokół nich przestrzeń mają równie istotne znaczenie.
W tym właśnie miejscu pojawia się Max Ernst – artysta, do którego Stanisław Olesiejuk świadomie nawiązuje. Nie chodzi jednak o kopiowanie jego dzieł ani o próbę odtworzenia charakterystycznego dla surrealizmu języka. „W hołdzie Maxowi Ernstowi” oznacza przede wszystkim uznanie dla sposobu myślenia o obrazie, w którym materiał, faktura, ślad i przypadek mogą stać się źródłem artystycznego odkrycia.
Max Ernst, niemiecki malarz, rzeźbiarz, grafik, twórca kolaży i pisarz, należał do pionierów dadaizmu i surrealizmu. W 1925 roku rozwinął technikę frotażu, polegającą na przykładaniu papieru do powierzchni posiadającej określoną fakturę i pocieraniu jej ołówkiem lub innym narzędziem. W ten sposób na papierze pojawiał się ślad materiału. Ernst wykorzystywał między innymi drewno, liście, sznurek, siatkę czy inne przedmioty o interesującej strukturze. Z pozornie przypadkowych śladów potrafił następnie wydobywać fantastyczne pejzaże, formy i skojarzenia.
W jego twórczości przypadek nie oznaczał jednak całkowitego braku kontroli. Był raczej impulsem, który pozwalał artyście rozpocząć dalszy proces twórczy. Materiał podsuwał ślad, a artysta nadawał mu sens, wybierał, przekształcał i komponował. Właśnie dlatego zestawienie twórczości Ernsta z pracami Olesiejuka jest tak interesujące. Obaj artyści wykorzystują materialność powierzchni jako punkt wyjścia, jednak każdy z nich czyni to w sposób charakterystyczny dla własnego języka artystycznego.
W przypadku Stanisława Olesiejuka kompozycje nie są więc wyłącznie wynikiem przypadkowego odbicia. Jak zauważa kurator Marek Baran, trudno odczytywać je jedynie jako rezultat przypadkowości, ponieważ również w sztukach graficznych niezwykle istotne pozostają namysł, wybór i świadome budowanie rytmu. To właśnie rytm nadaje tym pracom poczucie porządku i harmonii. Przypadek może być początkiem, ale ostateczny kształt kompozycji jest wynikiem artystycznej decyzji.
W tym sensie „Struktury – faktury” są spotkaniem dwóch porządków – tego, co przynosi materiał, i tego, co świadomie tworzy artysta. Odbitka pozostawia ślad, ale dopiero kompozycja nadaje temu śladowi znaczenie. To bardzo subtelna granica pomiędzy tym, co przypadkowe, a tym, co zamierzone.
Ekspozycja została zaprezentowana w trzech salach. Prace w każdej z nich miały nieco inne znamiona przekazu, dzięki czemu widz mógł obserwować różne możliwości wykorzystania struktury i odbicia. W bogatych wnętrzach galerii ich oszczędna forma tworzyła ciekawy kontrast. Surowość i regularność kompozycji spotykały się z charakterem miejsca, tworząc interesującą przestrzeń do odbioru dzieł.
Faktura może być przecież czymś znacznie więcej niż tylko właściwością powierzchni. Może przywoływać skojarzenia z drewnem, kamieniem, ziemią, ścianą, tkaniną czy naturą. Może przypominać o przemijaniu i o tym, że każda powierzchnia przechowuje jakiś zapis. W przypadku prac Olesiejuka struktura staje się właśnie takim zapisem – prostym, ale jednocześnie otwartym na interpretację.
Patrząc na te prace, można odnieść wrażenie, że powierzchnia zaczyna żyć własnym życiem. Światło zatrzymuje się na nierównościach, cień wydobywa zagłębienia, a wzrok podąża za śladami tworzącymi regularne, nieoczywiste układy. To sztuka, której niemal chce się dotknąć, choć jej właściwy odbiór dokonuje się poprzez wzrok i wyobraźnię.
Właśnie tutaj można dostrzec jeszcze jedną płaszczyznę związku z Maxem Ernstem. Ernst odkrywał obrazy ukryte w fakturach, pozwalając, aby ślad materiału uruchamiał wyobraźnię. Olesiejuk również nie traktuje powierzchni jako pustego pola, które należy całkowicie podporządkować artyście. Pozwala materiałowi przemówić. Następnie porządkuje jego ślady, nadaje im rytm i buduje z nich kompozycję.
Max Ernst był artystą, który nieustannie przekraczał granice tradycyjnego pojmowania sztuki. Jako jeden z pionierów dadaizmu w Kolonii, a później jedna z ważnych postaci surrealizmu, poszukiwał sposobów dotarcia do tego, co znajdowało się poza racjonalnym porządkiem. Interesował go sen, przypadek, podświadomość, fantasmagoria i nieoczywiste zestawienia. Tworzył obrazy, kolaże, rzeźby i grafiki, w których rzeczywistość mieszała się ze światem wyobraźni.
Nie bez znaczenia pozostaje również historia jego życia. Ernst urodził się w Niemczech w 1891 roku. Po I wojnie światowej związał się z dadaizmem, a następnie z paryskim środowiskiem surrealistów. II wojna światowa przyniosła kolejne dramatyczne doświadczenia. Jako obywatel niemiecki został internowany we Francji, a w 1941 roku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Tam kontynuował działalność artystyczną i stał się jednym z europejskich twórców, którzy mieli wpływ na rozwój amerykańskiej sztuki nowoczesnej.
Historia Ernsta pokazuje, że jego eksperymenty artystyczne nie były oderwane od rzeczywistości. Żył w epoce wielkich przemian, wojen i kryzysu dotychczasowego porządku. Jego twórczość była próbą poszukiwania nowego języka, który pozwalałby wyrazić doświadczenia wymykające się prostemu, racjonalnemu opisowi.
W tym kontekście hołd Stanisława Olesiejuka nabiera szczególnego znaczenia. Jest hołdem dla artysty, który miał odwagę szukać nowych dróg i odkrywać możliwości tkwiące w rzeczach pozornie zwyczajnych. Olesiejuk podejmuje ten dialog poprzez własne doświadczenie i własną technikę. Nie powtarza Ernsta, lecz odnajduje w jego twórczości ważny punkt odniesienia dla własnych poszukiwań.
Nie jest to zresztą jedyny artystyczny dialog Stanisława Olesiejuka z wielkimi postaciami historii sztuki. W jego dorobku pojawiały się już cykle będące odniesieniem do twórczości innych artystów, między innymi wystawy w hołdzie Josefowi Albersowi” oraz „Negatyw – pozytyw hołdzie Koji Kamoji”. Każde z tych spotkań ma własny charakter i nie polega na kopiowaniu. Dorobek poprzedników staje się punktem wyjścia do własnych poszukiwań.
Obecna wystawa indywidualna jest kolejnym etapem tej konsekwentnej drogi. Stanisław Olesiejuk od lat zajmuje się malarstwem, pastelami, gwaszem, rysunkiem i grafiką warsztatową, nieustannie poszukując nowych możliwości wypowiedzi. Jego prace znajdują się w zbiorach muzealnych i kolekcjach, między innymi w Gdańsku, Gdyni, Słupsku i Koszalinie. Za działalność artystyczną i pedagogiczną został wielokrotnie wyróżniony, otrzymując m.in. Srebrny Krzyż Zasługi, Medal Komisji Edukacji Narodowej oraz odznakę „Zasłużony Działacz Kultury”. Był także stypendystą Ministra Kultury i Sztuki oraz laureatem konkursów artystycznych. Jego działalność została również uhonorowana Nagrodą Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury. W 2010 roku ukazał się album monograficzny poświęcony artyście autorstwa Elwiry Worzały.
„Struktury – faktury. W hołdzie Maxowi Ernstowi” są więc czymś więcej niż prezentacją dwudziestu prac powstałych w 2008 roku. To również interesujące spotkanie przeszłości ze współczesnością. Prace, które przez lata pozostawały poza przestrzenią wystawienniczą, otrzymały możliwość pierwszej publicznej prezentacji i zostały zestawione z ideami jednego z najważniejszych eksperymentatorów sztuki XX wieku.
Wystawa pokazuje, że wizja artystyczna może mieć różnorodny wymiar. Może powstać nie tylko z narysowanej linii czy świadomie zaplanowanej plamy koloru. Może narodzić się ze śladu, z faktury, z właściwości materiału. Może być wynikiem spotkania drewna, plastiku, tektury, farby i powierzchni, ale również efektem namysłu nad rytmem i przestrzenią. To, co początkowo wydaje się prostym odbiciem, w rękach artysty staje się świadomie zbudowaną kompozycją.
Właśnie w tym tkwi siła tych prac. Nie tylko je widzimy – zaczynamy je odczuwać poprzez wyobraźnię. Regularność, oszczędność kolorystyczna i rytm wprowadzają spokój, a jednocześnie pozostawiają przestrzeń do własnego odczytania. Każdy widz może odnaleźć w strukturze coś innego: ślad natury, fragment architektury, zapis czasu, rytm znaków, a nawet skojarzenie z kaligrafią.
„Struktury – faktury. W hołdzie Maxowi Ernstowi” są zatem artystyczną rozmową dwóch epok. Ernst odkrywał obrazy poprzez frotaż i pozwalał, aby przypadkowy ślad uruchamiał proces twórczy. Olesiejuk wykorzystuje odbitkę strukturalną i monotypiczne myślenie o obrazie, ale jednocześnie świadomie porządkuje uzyskany materiał, nadając mu rytm, harmonię i własną formę.
Dzielą ich pokolenia, doświadczenia i język artystyczny, ale łączy przekonanie, że materia może przemówić. Łączy ich również ciekawość tego, co może pojawić się wtedy, kiedy artysta pozwoli, aby sam materiał stał się częścią procesu twórczego.
98. wystawa indywidualna Stanisława Olesiejuka jest więc kolejnym dowodem na to, że droga artysty nie kończy się wraz z kolejną wystawą. Każda prezentacja może być nowym początkiem, kolejnym pytaniem i kolejnym spotkaniem – z historią sztuki, z materią, z własnym doświadczeniem, ale przede wszystkim z odbiorcą.
A Stanisław Olesiejuk już po raz kolejny zaprasza widzów do takiego spotkania. Jego 99. wystawa indywidualna odbędzie się 7 października o godz. 17.00 w Klubie Marynarki Wojennej „Riwiera” w Gdyni, przy Rondzie Bitwy pod Oliwą 1. Będzie to kolejny rozdział artystycznej drogi twórcy, który konsekwentnie poszukuje nowych sposobów rozmowy z obrazem i odbiorcą.
„Struktury – faktury. W hołdzie Maxowi Ernstowi” Galeria Jarka Zdrojewskiego „Pod Filarami” ul. Antoniego Abrahama 1, 81-352 Gdynia 20 prac, format 100 × 70 cm Prace powstały w 2008 roku Technika: odbitka strukturalna, monotypia Kurator wystawy: Marek Baran.
Patronat medialny: Portal Informacyjno-Kulturalno-Publicystyczny „Gdańsk Miasto Marzeń”.
Tekst&foto: Beata Lewandowska