O CZASIE I WSTYDZIE. RECENZJA WSTYDU REŻ. WOJCIECH MALAJKAT



O CZASIE I WSTYDZIE.
RECENZJA WSTYDU
REŻ. WOJCIECH MALAJKAT


Zasłaniam ręką twarz,
bo jest mi wstyd,
Sprzedałam swoje ja…
VARIUS MANX, Wstyd


Coraz częściej jest mi wszystko jedno, milczę coraz częściej – śpiewa Anita Lipnicka, wokalistka Varius Manx, ze zdartej płyty sprzed lat. Ten wyczuwalny smutek tropików, idąc za Claudem Levi – Straussem, przepełnia tragikomedię Wstyd w reżyserii Wojciecha Malajkata, która mieliśmy szansę, dzięki uprzejmości organizatora wydarzenia Adria Art, obejrzeć w AMFN w Bydgoszczy. Aktorski kwartet w składzie: Anna Dereszowska, Marieta Żukowska, Szymon Bobrowski i Wojciech Zieliński, dał, co tu dużo mówić, pełęn popis swoich możliwości. Ale ab ovo: Sztuka Wstyd to teatralna wersja filmowej komedii Teściowie, która święciła triumfy na ekranach polskich kin. W filmowej wersji wystąpili: Marcin Dorociński, Izabela Kuna, Maja Ostaszewska i Adam Woronowicz.


Z Warszawy nad Brdę


WOJCIECH MALAJKAT, reżyser przedstawienia, gorzkiej komedii o wstydzie, umiejscawia kontekst tego przedstawienia w szerszym kontekście historycznoliterackim, odwołując się przede wszystkim do Moralności pani Dulskiej Gabrieli Zapolskiej.


Święto normalnej rodziny
Jak przystało na tak zwaną Normalną Rodzinę, Houston, mamy problem. Oto dochodzi do narzeczeństwa, a chwilę potem do prawie że gombrowiczowskiego Ślubu.
Ta przepiękna wizja, w której to żyli długo i szczęśliwie, jak w bajce, a życie ich usłane były różami, okazuje się planem, który spalił się już na panewce.


MOJE DZIECKO


Pragnienie małżeństwa i presja ze strony otoczenia popychają młodych do desperackiego kroku – małżeństwa bez rozsądku. Dorosłe dzieci, chcąc spędzić marzenia swoich rodziców, żeby, być może, naprawić ich własne nieudane związki, tworzą kolejny niebezpieczny, bo pozbawiony miłości, związek.
Przez pomyłkę, z powodu presji, dochodzi prawie, że do tragedii, ale o tym, cicho sza! Wstyd byłoby wspomnieć wcześniej. Teściowie na teatralnej scenie bawią tak samo jak na ekranie kinowym, a czworokąt : Bobrowski – Dereszowska – Zieliński – Żukowska, to wspaniale dobrany kwartet aktorski.


W bydgoskiej AMFN obejrzeliśmy migoczącą niebanalnym humorem tragikomedię. A morał z tej sztuki płynie taki, że należy najpierw wsłuchać się w swoje własne emocje i uczucia, żeby zrozumieć uczucia drugiego człowieka. I żeby nie bać się być sobą, bo oszukiwanie siebie to także oszukiwanie innych, a to już zupełna katastrofa.

Krystian Kajewski

Podobne wpisy

„Różnorodni” – dwanaście artystycznych osobowości w jednej przestrzeni

Afera Kryminalna 2026 w Gdańsku. Pojedynki pisarzy, kryminał w pociągu i warsztaty z ekspertami

Święto czarów w Weimarze
recenzja Ojczyzny Pawlikowskiego

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia. Założymy, że to Ci odpowiada, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Czytaj więcej

Seraphinite AcceleratorOptimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.