„Naturą malowane” – sztuka, która wyrasta z pasji. Lucyna Korytowska – oruńska artystka i animatorka społeczna

„Naturą malowane” – sztuka, która wyrasta z pasji. Lucyna Korytowska – oruńska artystka i animatorka społeczna

Są wystawy, które zachwycają przede wszystkim pięknem prac. Są też takie, za którymi stoi znacznie więcej – historia człowieka, jego pasja, doświadczenie i potrzeba dzielenia się tym, co ważne. Do takich spotkań ze sztuką należy wystawa „Naturą malowane” Lucyny Korytowskiej, oruńskiej artystki, społeczniczki i wieloletniej animatorki lokalnego życia.

Wernisaż wystawy odbył się 11 sierpnia 2026 roku w Galerii Sąsiedzkiej Domu Sąsiedzkiego Gościnna Przystań przy ul. Dworcowej 11. Ekspozycja jest kolejną okazją, by poznać twórczość artystki, która od lat udowadnia, że sztuka może być nie tylko osobistą formą ekspresji, ale również sposobem budowania relacji i aktywizowania lokalnej społeczności.

Natura zamknięta w fakturze i materiale

W twórczości Lucyny Korytowskiej szczególne miejsce zajmują naturalne materiały, faktury i struktury. Artystka potrafi dostrzec piękno tam, gdzie inni przechodzą obojętnie – w kolorze, splocie, nieregularności materiału czy śladzie pozostawionym przez naturę.

Szczególnie interesujące są tkaniny malowane na wodzie. To technika wymagająca cierpliwości, wyczucia i pewnej dozy spontaniczności. Barwniki są nanoszone na powierzchnię wody, gdzie rozpływają się i tworzą niepowtarzalne układy kolorów. Następnie wzór zostaje przeniesiony na tkaninę. Powstaje w ten sposób obraz, którego nie da się w pełni zaplanować ani powtórzyć. Woda staje się tutaj współtwórcą dzieła.

Każda taka tkanina ma więc swój własny rytm, charakter i niepowtarzalną strukturę. Kolory przenikają się, tworząc skojarzenia z pejzażem, roślinnością, wodą czy zmieniającym się światłem.

Drugą niezwykle interesującą dziedziną są gobeliny. To sztuka wymagająca czasu, precyzji i cierpliwości. Gobelin powstaje poprzez pracochłonne przeplatanie nici, dzięki czemu obraz nabiera nie tylko koloru, ale również przestrzeni i wyraźnej faktury. W pracach Lucyny Korytowskiej tkanina przestaje być jedynie materiałem – staje się środkiem artystycznego wyrazu.

Właśnie faktura, splot i bogactwo materiałów sprawiają, że jej prace najlepiej oglądać nie tylko z dystansu, ale również z bliska. Wtedy można dostrzec szczegóły, które budują charakter całej kompozycji.

Artystka, która od lat tworzy i inspiruje

Lucyna Korytowska jest emerytką, ale trudno byłoby określić ją mianem osoby, która zwolniła tempo. Całe życie zawodowe związane było z branżą kreatywną. Prowadziła między innymi pracownię plastyczną w gdańskim Pałacu Młodzieży, a także działalność dekoracyjno-reklamową.

Sztuka i architektura pozostają jej wielką pasją. Lucyna Korytowska od lat aktywnie działa na Oruni. Jest liderką Klubu Seniora „ZDolna Orunia”, społeczną działaczką i lokalną przewodniczką. Opracowała między innymi trasę spacerową prowadzącą przez Stare Szkoty, Orunię i Wzgórze Jezuickie – miejsca często niedoceniane i mało znane nawet samym mieszkańcom dzielnicy.

Jak podkreśla, ogromną satysfakcję daje jej moment, kiedy po zakończonym spacerze uczestnicy mówią, że dzięki niej odkryli swoją dzielnicę na nowo.

„ZDolna Orunia” – pasja, która łączy ludzi

Lucyna Korytowska jest również pomysłodawczynią projektu „ZDolna Orunia”, realizowanego we współpracy ze Stacją Orunia GAK.

Projekt zainicjowany od 2016 roku. Od początku jego ideą było stworzenie przestrzeni, w której mieszkańcy mogą spotykać się, poznawać swoje zainteresowania, dzielić umiejętnościami i wzajemnie inspirować.

Nie chodziło wyłącznie o sztuki plastyczne. W ramach działań odbywały się warsztaty rękodzielnicze, kulinarne i ogrodnicze, a także plenery malarskie i fotograficzne. Uczestnicy poznawali między innymi techniki fotografowania aparatami typu camera obscura. Powstające prace prezentowano później w różnych miejscach Oruni.

Szczególną wartością projektu od początku była jego międzypokoleniowość. Seniorki uczyły młodszych uczestników szydełkowania, haftowania czy robienia na drutach. Wspólnie pieczono ciasta, malowano, fotografowano, odnawiano meble, budowano zamki z zapałek i realizowano wiele innych pomysłów. Bo – jak mówiła Pani Lucyna Korytowska – każda pasja jest cenna, jeśli staje się pretekstem do spotkania drugiego człowieka.

Warsztaty, które wciąż trwają

Najważniejsze w tej historii jest to, że działalność Lucyny Korytowskiej nie zakończyła się wraz z kolejnymi edycjami projektów. Warsztaty i spotkania nadal są kontynuowane, a idea dzielenia się umiejętnościami pozostaje żywa.

To właśnie dzięki takim inicjatywom seniorzy nie są jedynie odbiorcami przygotowanej dla nich oferty. Stają się twórcami, animatorami i liderami lokalnych działań. Przekazują swoje doświadczenie, uczą innych, ale również sami poznają nowe techniki i nawiązują nowe relacje.

„ZDolna Orunia” pokazała, że metryka nie musi być granicą aktywności. Wręcz przeciwnie – doświadczenie może stać się kapitałem, którym warto dzielić się z kolejnymi pokoleniami.

Sztuka, która buduje wspólnotę

Wystawa „Naturą malowane” jest więc czymś więcej niż prezentacją artystycznego dorobku Lucyny Korytowskiej. To również opowieść o człowieku, który od lat pozostaje aktywny i konsekwentnie wykorzystuje swoje talenty dla dobra lokalnej społeczności.

Jej działalność na Oruni pokazuje, jak wiele może zmienić jedna osoba, jeśli potrafi połączyć pasję, doświadczenie i gotowość do działania.

Sztuka Lucyny Korytowskiej wyrasta z natury, ale jej działalność wyrasta przede wszystkim z potrzeby bycia z drugim człowiekiem. I właśnie dlatego jej prace oraz prowadzone przez nią warsztaty mają szczególną wartość.

Bo najważniejsze nie jest tylko to, co stworzymy własnymi rękami. Równie ważne jest to, kogo dzięki temu spotkamy, czego możemy się od siebie nauczyć i co razem możemy zrobić dla miejsca, które nazywamy domem.

Wystawa „Naturą malowane” czynna jest od 10 sierpnia do 4 września 2026 roku w Galerii Sąsiedzkiej Domu Sąsiedzkiego Gościnna Przystań przy ul. Dworcowej 11, na I piętrze.

Projekt dofinansowano ze środków Miasta Gdańska.

Patronat medialny: Portal Gdańsk Miasto Marzeń, MojaOrunia.pl

Beata Lewandowska

Podobne wpisy

Dworzec PKS w Gdańsku – na cmentarzu?

Nowa linia autobusowa do żłobka. Mieszkańcy wybiorą jeden z dwóch wariantów

Zakupy bez konsekwencji? – o dopamine sites i układzie nagrody

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia. Założymy, że to Ci odpowiada, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Czytaj więcej