JESTEM LALKĄ.
JESTEŚMY MARIONETKAMI.
Bardziej więc może te przesunięcia mnie śmieszą niż niepokoją. WTEM NAGLE NIESPODZIANIE, jak w wierszu Ferlinghettiego, wszyscy Lalkę znają i kochają.
Ojej! Przypominają mi się żartobliwe słowa Bronisława Maja: Przyzwoity człowiek czyta Lalkę przynajmniej raz w roku. Czy aby na pewno, Panie Profesorze? Mam zgoła odmienne wrażenie i bardziej pesymistyczną wizję co do oczytania i płynącej stąd przyzwoitości naszego narodu. Otóż, moim zdaniem, kinowa ekranizacja Lalki , dokonana przez Macieja Kawulskiego, nie przyczyni się do wzrostu zainteresowania samą książką. Ewentualnie do wzrostu sprzedaży bogato ilustrowanego fotosami z planu jej najnowszego wydania. Polacy pośpieszą za to do kina ( już to wiem, iż już pośpieszyli) żeby wyrobić sobie zdanie na temat filmowej adaptacji i na tym poprzestać.
Jednak prawdziwie przerażająca jest dopiero wizja człowieczeństwa.
–Nie do końca. Jeśli, idąc za Eliotem, spojrzymy na siebie samych jako na wydrążonych ludzi z Jego wiersza, zauważymy co prawda, iż:
my, wydrążeni ludzie,
\nasze głowy wypełnia nam słoma,
ale za chwilę, jak to ludzie, zaczniemy się przed tym obrazem bronić, odpychając od siebie wizję witkacowska z koeli, zmechanizowanych bydląt, i spoglądając w lustro, jak z kolei Izabela Łęcka, odkryjemy w sobie to puste, wewnętrzne piękno, i wtedy będziemy mogli o sobie powiedzieć
Jej ustami:
JESTEM LALKĄ.
JESTEŚMY MARIONETKAMI.
Wcześniejsze adaptacje filmowe Lalki wbiły się w naszą pamięć i podświadomość, zyskując tym samym status nienaruszalnych pomników ze spiżu.
Polacy też po wojnie nie doceniali Prusa. I to z pewnością nie z powodu obcojęzycznego pseudonimu ( autor nazywał się naprawdę Aleksander Głowacki), a raczej z powodu zachwytu nad twórczością krzepiącą serca Henryka Sienkiewicza. To Sienkiewicz dostał literacką Nagrodę Nobla za Quo Vadis mimo że po latach Gombrowicz nazwie go pierwszorzędnym pisarzem drugorzędnym. W takim razie Prusa należałoby nazwać drugorzędnym pisarzem pierwszorzędnym.
To jednak Prus wymyślił zupełnie nowy pomysł na powieść: inspirując się Flaubertem, stawia na powieść jako gatunek filtrujący świadomość bohaterów, czyli psychologizuje powieść. Jednocześnie wprowadza bogatą,. Niemalże balzakowską panoramę społeczeństwa.
Czy kogoś jeszcze obchodzi co myślą pisarze? Z pewnością nie reżyserów filmowych sięgających po tę wybitną powieść po to tylko, by jak w przypadku Kawalskiego, poślizgać się po jej powierzchni co najwyżej?I czegoż możemy wymagać od naszej epoki, która jest czasem sztuki najbardziej tandetnej i najmniej wywrotowej? Tylko, i aż, skoku na nasza kasę.
Akcja Lalki dzieje się w Warszawie końca dziewiętnastego wieku, w latach osiemdziesiątych dokładnie XIX stulecia. Tym bardziej zdumiewającą i złą decyzją jest próba przepisania Prusa na język naszych czasów. Bohaterowie Prusa mówiący językiem XXI wieku stają się przez to śmieszni i groteskowi. Zresztą jest to zawsze największa krzywda, kiedy poprawia się listę dialogową, którą napisał ktoś o znacznie większym wyczuciu formy, czyli w tym przypadku po prostu autor Lalki. Powieściowe dialogi nie straciły nic a nic na swojej aktualności czy sile wyrazu, a te,m które włożono w usta bohaterów filmowej Lalki brzmią jak dialogi z tvnowskiego serialu, i to nie najwyższych lotów. Sztucznie, pretensjonalnie, a nade wszystko głupio o dość infantylnie.
Najlepsze jest zakończenie, które podobnie jak w pierwowzorze powieściowym, jest otwarte. I to, że jest to właściwie historia Wokulskiego, całkiem nieźle zagrana przez Dorocinskiego.
Krystian Kajewski


