Doomscrolling – scrolluję, by czuć się przygnębiony?

Doomscrolling – scrolluję, by czuć się przygnębiony?


15 lipca będziemy obchodzić Światowy Dzień bez Telefonu Komórkowego. Samo istnienie takiego święta może prowokować do refleksji. Jeszcze dla pokolenia naszych dziadków coś takiego byłoby nie do pomyślenia. Osobny dzień dedykowany temu, żeby „odkleić” się od ekranów i na moment uwolnić od wszechobecnego FOMO (fear of missing out)? Czy jest to naprawdę potrzebne?


Trzeba przyznać, że ekrany stały się nieodłącznym elementem naszej rzeczywistości, a wraz z dostępem do internetu każdego dnia pojawiają się nowe zjawiska, do których nasze mózgi nie są ewolucyjnie przystosowane. Jednym z nich jest doomscrolling.


Czym właściwie jest doomscrolling?


Pojęcie to powstało w 2018 roku, najprawdopodobniej na Twitterze i stanowi połączenie słów doom (zagłada) i scroll (przewijanie). Jak sama nazwa wskazuje, jest to aktywność polegająca na przeglądaniu mediów społecznościowych w poszukiwaniu negatywnych wiadomości, któremu towarzyszą często obsesyjne myśli na temat niepokojących, depresyjnych informacji. Ten nawyk stał się jeszcze powszechniejszy w obliczu pandemii COVID -19, kiedy media co rusz informowały o nowych zachorowaniach.


Badacze wskazują na takie cechy doomscrollingu jak poczucie „pochłonięcia” przez internetowy świat, które prowadzi do długich sesji wyszukiwania informacji i utraty poczucia czasu. Jednocześnie, badane osoby opisują swoją motywację do wyszukiwania negatywnych informacji jako wynikającą z poczucia lęku i kompulsji, czyli zachowania mającego na celu redukcję wspomnianego lęku. Sesje doomscrollingu to swoiste perpetuum mobile – jeden link prowadzi do kolejnego, który wyprowadza użytkownika coraz dalej i dalej w zakamarki internetu. Nowe niepokojące informacje zasiewają jeszcze większy lęk, który być może obniży się dzięki informacjom z kolejnego artykułu. Nie ma konkretnego momentu zakończenia sesji doomscrollingu, co może stanowić największe niebezpieczeństwo powiązane z tym zjawiskiem. Napędzany przez poczucie niepewności, czujność na jakiekolwiek przejawy niebezpieczeństwa (przecież jeżeli dana osoba co rusz odświeża stronę o potencjalnym zagrożeniu dowie się jako pierwsza), lęk, poczucie braku kontroli oraz „wyzwalacze” internetowe takie jak ciągle uaktualniana strona główna oraz kusząco dostosowane do naszych preferencji algorytmy stanowi niekorzystną dla nas formę internetowego nawyku.


Dlaczego chcemy się „dołować”?


Wyżej padło już kilka powodów, które badacze zidentyfikowali podczas szczególnych okoliczności społeczno – politycznych, kiedy to ludzie byli bardziej skłonni do scrollowania – pandemii COVID- 19 oraz wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych w 2020 roku. Wskazywali oni głównie na silny lęk, niepewność oraz niskie poczucie poczucie samoskuteczności, wpływu na sytuację. Wykazywanie zainteresowania, nieustanne uaktualnianie wiedzy na temat wydarzeń, na które nie mamy realnego wpływu, wywołuje u nas coś w rodzaju „iluzji kontroli”. Możemy mieć wyrobioną opinię, wypowiadać się z miną znawcy, a w razie potrzeby skwitować rozwój sytuacji eksperckim „ja wiedziałem, że tak będzie”. Redukuje to poziom lęku, który normalnie zostałby zmniejszony przez działanie, gdybyśmy mieli realny wpływ na sytuację. Oprócz tego, nawyk doomscrollingu częściej pojawia się u osób bardziej wrażliwych i skłonnych do odczuwania lęku oraz tych o mniejszej samokontroli.


Powiadomienia


Doomscrolling ma wiele wspólnego z tzw. „czujnością w sieci” (online vigilance) – nieustannym zerkaniem na ekran, ilekroć zaświeci się on od nowego powiadomienia z komunikatora albo z medium społecznościowego. Wiąże się ona z celową i nawykową tendencją do monitorowania i reagowania na wszelkie sygnały wysyłane przez urządzenie. Wynika ona z FOMO lub silnego nawyku.


Doomscrolling może wiąże się jednak z bardzo specyficzną formą FOMO  – lękiem przed przegapieniem jakiegoś rodzaju katastrofy. Nie ma tutaj komponentu społecznego, który jest bardzo istotna przy FOMO, ponieważ zwykle wiąże się ono z lękiem przed przegapieniem istotnego zdarzenia socjalnego – spotkania, koncertu itp., przekonaniem, że znajomi/ bliscy na pewno robią coś fajnego bez nas.


Jak sobie z nim poradzić?


Oczywiście, każdy, kto kiedykolwiek wpadł w pętlę bezmyślnego scrollowania wie, że przerwanie jej nie jest takie proste. W przypadku doomscrollingu dodatkowym czynnikiem przyciągającym nas przed ekrany jest możliwość redukcji lęku – po doinformowaniu się o szczegółach zagrożenia czujemy chwilową ulgę, więc nasz mózg będzie promował taki sposób obniżania poziomu napięcia. Pierwszym krokiem powinno być uświadomienie sobie konsekwencji sesji doomscrollingu – zdanie sobie sprawy, jak wiele czasu on pochłania i zadanie sobie pytania, czy faktycznie jest on aż tak skuteczny w redukcji codziennego lęku. Istnieją też inne sposoby, by zminimalizować poczucie niepewności takie jak na przykład skorzystanie ze wsparcia społecznego, czyli rozmowa z bliskimi. Poczucie wspólnotowości jest silną bronią w obliczu niepewnego świata.


Istnieją również bardziej praktyczne sposoby takie jak włączenie ograniczonego czasu przed ekranem, trzymanie telefonu w innym pomieszczeniu niż to, w którym pracujemy, wyłączenie powiadomień albo niesięganie po telefon przed pójściem spać (co jest doradzane również z wielu innych względów, nie tylko ograniczania sesji doomscrollingu).


Ekrany często są demonizowane, ale nie trzeba całkiem z nich rezygnować. Badacze wskazują na liczne różnice pomiędzy sesją doomscrollingu a np. rozmową z przyjacielem za pośrednictwem komunikatora. Silną bronią przeciwko wpędzeniu się w dalszy lęk przy czytaniu kolejnych niepokojących doniesień może więc być świadome korzystanie z internetu. Netta Weinstein, badaczka z Uniwersytetu w Reading wyodrębnia dwa typy korzystania z internetu – harmonijny i kompulsyjny, czyli wynikający z lęku. Jeżeli dana osoba ma kontrolę i podejmuje świadomy wybór, by wykorzystać internet do dokształcania się, zabawy albo połączenia z innymi, bycie online może nawet poprawiać dobrostan. Natomiast, jeśli korzysta się z internetu w trybie kompulsyjnym, tak jak przy sesjach doomscrollingu, bez kontroli i możliwości przestania w dowolnym momencie, może to znacząco pogarszać nasze samopoczucie. Wszystko jest kwestią świadomego wyboru.

Ewa Żebryk

Źródła
https://psycnet.apa.org/fulltext/2022-17934-001.html [dostęp: 14.07.2016]
https://psychologiawpraktyce.pl/artykul/doomscrolling-czym-jest-i-jak-sobie-z-nim-radzic [dostęp: 14.07.2026]
https://www.theguardian.com/lifeandstyle/2026/may/22/how-to-quit-doomscrolling-without-quitting-your-phone [dostęp: 14.07.2026]

Podobne wpisy

WOJOWNIK I SAKSOFON
Relacja z koncertu Mikołaja Trzaski
Remont Pomp Młyny Rothera Bydgoszcz

„Różnorodni” – dwanaście artystycznych osobowości w jednej przestrzeni

Afera Kryminalna 2026 w Gdańsku. Pojedynki pisarzy, kryminał w pociągu i warsztaty z ekspertami

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia. Założymy, że to Ci odpowiada, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Czytaj więcej