Są głosy, które pojawiają się cicho, niemal nieśmiało, a jednak od pierwszego dźwięku wiadomo, że zostaną na dłużej. Głosy, które nie tylko śpiewają — one opowiadają człowieka. Do tej rzadkiej kategorii należy Aksel Daveyan, ormiański baryton urodzony w 1995 roku, artysta młodego pokolenia, którego droga prowadzi dziś przez najważniejsze sceny Europy, a którego echo wyjątkowo mocno i czule wybrzmiało w Polsce.
Daveyan kształcił się w Armenii — w Erywańskim Państwowym Konserwatorium oraz Arno Babajanyan Musical Pedagogical College — miejscach, gdzie muzyka nie jest jedynie rzemiosłem, lecz pamięcią kulturową. Dziś jest członkiem prestiżowego International Opera Studio Opery w Zurychu, a jego artystyczna biografia z roku na rok nabiera ciężaru i wyrazistości.
Publiczność Opery w Zurychu mogła usłyszeć go m.in. w Viva la Mamma Donizettiego (2023) oraz w Tosce Pucciniego (2022–2023). W 2022 roku artysta wziął udział w światowym prawykonaniu Hymnus Tigrana Mansuriana w Brnie — wydarzeniu wymagającym nie tylko technicznej precyzji, lecz także odwagi w mierzeniu się z nowym językiem muzycznym. Koncertował w Austrii, Bułgarii, Czechach, Włoszech, Niemczech, Polsce, Rosji, Belgii i Szwajcarii, konsekwentnie budując swoją obecność na międzynarodowej scenie.
Rok 2023 przyniósł mu II nagrodę w Queen Sonja Singing Competition, jednak to rok 2025 stał się momentem szczególnym w relacji artysty z polską publicznością. Aksel Daveyan został finalistą XII Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. Stanisława Moniuszki w Warszawie, zdobywając III Nagrodę, Nagrodę Publiczności, wyróżnienie za najpiękniejsze wykonanie pieśni polskiej, Nagrodę im. Carlo Marii Giuliniego za „głęboką ekspresję muzyczną, odwołującą się do istoty człowieczeństwa”, a także zaproszenie od Polskiej Opery Królewskiej do udziału w wydarzeniu artystycznym.
W pierwszym etapie konkursu baryton zaprezentował brawurową cavatynę Figara Largo al factotum z Il barbiere di Siviglia Gioachina Rossiniego — pełną temperamentu, scenicznej swobody i inteligentnego humoru. W finale sięgnął jednak po repertuar zupełnie inny w charakterze: arię Jontka I ty mu wierzysz, biedna dziewczyno z Halki Stanisława Moniuszki (wersja wileńska). To właśnie ten moment stał się punktem zwrotnym — głos Daveyana, ciepły, nasycony i prowadzony z niezwykłą dbałością o sens słowa, poruszył zarówno jury, jak i publiczność. Polska muzyka zabrzmiała w nim nie jak zapożyczenie, lecz jak świadomy wybór.
Sam artysta podkreśla, że udział w Konkursie Moniuszkowskim był jednym z najważniejszych wydarzeń jego dotychczasowej drogi. Docenił nie tylko nagrody, lecz przede wszystkim intensywność doświadczenia, emocjonalny ciężar kolejnych etapów oraz relacje z innymi artystami. Dla Daveyana konkurs nie był wyłącznie rywalizacją — był procesem, który zostawia trwały ślad.
Naturalną kontynuacją tej relacji z Polską stał się koncert In memoriam w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie, poświęcony pamięci Ewy Podleś i Jerzego Marchwińskiego. Wieczór ten przyjął formę muzycznego dialogu — między głosami, językami i tradycjami — a jego osią była pieśń, najbardziej intymna z form muzycznej wypowiedzi.
Pierwszą część koncertu wypełniły Pieśni op. 74 Fryderyka Chopina, wykonywane przez Justynę Khil, Zuzannę Nalewajek i Aksela Daveyana przy fortepianie Rozalii Kierc. Daveyan sięgnął po utwory, w których polskie słowo niesie melancholię, dramat i liryczne skupienie: Precz z moich oczu do słów Adama Mickiewicza, Wojaka, Moją pieszczotkę, Pierścień, Leci liście z drzewa oraz Czary. Jego baryton nie dominował — raczej słuchał poezji, prowadząc ją miękko, z wyczuciem frazy i naturalnym poszanowaniem rytmu języka. Część zamknęła wspólna Hulanka, w której głosy artystów splotły się w symboliczny gest wspólnoty.
Druga część wieczoru otworzyła się na europejską panoramę pieśni artystycznej: od Straussa, Duparca i Poulenca, przez Moniuszkę i Brahmsa, po Debussy’ego i Griega. Aksel Daveyan powrócił na scenę w finale z repertuarem szczególnie osobistym. Ein Traum Edvarda Griega i Ideale Paolo Tostiego zabrzmiały w jego interpretacji z klasyczną szlachetnością i skupioną kantyleną. Najgłębsze poruszenie przyniosły jednak dwa ostatnie utwory: ormiańska pieśń ludowa Komitasa – Tsirani tsar oraz Ararat Geghuniego Chitchyana do słów Hovhannesa Shiraza. W tych kompozycjach głos Daveyana stał się niemal modlitwą — prostą, prawdziwą, zakorzenioną w pamięci. Armenia pojawiła się na chwilę w sercu Warszawy nie jako egzotyka, lecz jako wspólne doświadczenie tęsknoty i tożsamości.
Po tym koncercie nazwisko Daveyana powtarzano długo: w kuluarach, w rozmowach pracowników teatru, wśród publiczności. Wszyscy — bez wyjątku — mówili o jednym: o potrzebie ponownego spotkania z tym głosem. Bo są występy, które się pamięta, i są takie, po których zostaje cisza pełna oczekiwania. Ten należał do drugiej kategorii.
Zapytany o przyszłość, Aksel Daveyan mówi jasno i bez patosu: jego celem są sceny największych teatrów operowych i sal koncertowych świata. Nie ukrywa również nadziei na ponowny powrót na główną scenę Teatru Wielkiego w Warszawie. Wraz ze swoją menedżerką, Lily Chavaillaz z On Stage Artist Management, konsekwentnie pracuje nad realizacją tych planów — z cierpliwością, strategią i wiarą, że obrany kierunek jest właściwy.
W jego barytonie nie ma przypadkowości. Jest za to rzadkie połączenie technicznej solidności, emocjonalnej prawdy i scenicznej inteligencji. Jeśli więc ktoś miałby dziś mówić o „odrodzeniu” wielkiej tradycji wokalnej — nie przez naśladownictwo, lecz przez nową jakość — Aksel Daveyan wydaje się jednym z tych artystów, którzy potrafią nadać temu pojęciu sens. W odcieniu barytonowym. I z wyraźnym, ludzkim sercem.
Yeva Hovsepyan Młoda Ambasadorka Diaspory Ormiańskiej