Ciało jako produkt: dysmorfia, operacje i hormonalna presja

Ciało jako produkt: dysmorfia, operacje i hormonalna presja


Marianna Szczepaniak i Jurand Sobiecki


Przez większość historii człowiek porównywał własne ciało z ciałami kilkudziesięciu lub kilkuset osób, które widział w zwykłym świetle i zwykłych sytuacjach. Dziś algorytm może w kilka minut pokazać setki wyselekcjonowanych sylwetek, twarzy po zabiegach i obrazów poprawionych filtrami. Mechanizm porównania społecznego zyskał skalę, której wcześniej nie znał.


38 milionów procedur w jednym roku
Według globalnego badania International Society of Aesthetic Plastic Surgery w 2024 roku chirurdzy plastyczni wykonali na świecie ponad 17,4 mln procedur chirurgicznych i 20,5 mln niechirurgicznych – łącznie blisko 38 mln. W ciągu czterech lat całkowita liczba zabiegów wzrosła o ponad 40%. Najczęstszą procedurą niechirurgiczną pozostawało podanie toksyny botulinowej, z około 7,8 mln zabiegów, a na drugim miejscu znalazły się wypełniacze z kwasem hialuronowym, z około 6,3 mln (ISAPS, 2025).


Same liczby nie oznaczają patologii. Operacja może poprawić funkcjonowanie albo usunąć cechę będącą źródłem realnego cierpienia. Niepokojąca jest raczej skala środowiska, w którym modyfikacja wyglądu staje się zwykłym elementem zarządzania wizerunkiem.


Porównanie społeczne bez biologicznych granic


Ocena atrakcyjności miała znaczenie społeczne i reprodukcyjne długo przed powstaniem internetu. Ewolucyjnie nie jest więc zaskakujące, że wygląd przyciąga uwagę. Nowa jest natomiast próbka porównawcza.


W małej grupie większość twarzy i sylwetek mieściła się w granicach zwykłej, lokalnej zmienności. Dzisiaj platforma wybiera nie losowych ludzi, lecz obrazy, które najlepiej zatrzymują uwagę. Filtry, światło, poza, selekcja zdjęć, zabiegi i farmakologia sprawiają, że cecha statystycznie rzadka może wyglądać na normę. Jeśli taki obraz powtarza się setki razy, punkt odniesienia może się przesunąć.


Od niezadowolenia do dysmorfii


Dysmorfia ciała nie oznacza po prostu „nie lubię swojego nosa” albo „chcę mieć więcej mięśni”. Problem zaczyna się wtedy, gdy uwaga zostaje silnie zawężona do domniemanego defektu, a przekonanie o jego znaczeniu nie znika mimo kolejnych korekt. W przypadku mężczyzn szczególną postacią tego zjawiska może być dysmorfia mięśniowa (bigoreksja) – trwałe poczucie niedostatecznej muskulatury mimo obiektywnie dużej masy mięśniowej.


Metaanaliza opublikowana w 2025 roku wykazała związki między dysmorfią mięśniową, cechami obsesyjno-kompulsyjnymi a używaniem sterydów anaboliczno-androgennych (Çınaroğlu i Yılmazer, 2025). To ważne, bo farmakologiczne modelowanie ciała może w pewnych przypadkach stać się częścią błędnego koła: niezadowolenie prowadzi do interwencji, efekt chwilowo obniża napięcie, a następnie uwaga przesuwa się na kolejny element sylwetki.


Social media nie działają tak samo na każdego


Systematyczny przegląd Mironicy i współpracowników (2024) wskazuje na powtarzające się związki między używaniem mediów społecznościowych, niezadowoleniem z ciała a rozważaniem zabiegów kosmetycznych. Szczególne znaczenie mają treści silnie wizualne, edytowanie własnych zdjęć, robienie selfie i ekspozycja na wyidealizowane obrazy.


Nie oznacza to, że Instagram bezpośrednio „powoduje” dysmorfię. Większość badań ma charakter obserwacyjny, a osoby bardziej niezadowolone z wyglądu mogą również częściej poszukiwać takich treści. W praktyce prawdopodobna jest zależność dwukierunkowa: podatność zwiększa ekspozycję, a ekspozycja dostarcza kolejnych bodźców do porównań.


Presja hormonalna


W męskich niszach internetowych coraz częściej normalizowane są testosteron i inne środki anaboliczno-androgenne jako droga na skróty do sylwetki, pewności siebie albo statusu. Tu granica między medycyną a optymalizacją staje się szczególnie ważna. Hormony są potężnymi regulatorami fizjologii, a ich samodzielne stosowanie może negatywnie wpływać m.in. na płodność, gospodarkę lipidową, ciśnienie tętnicze, hematokryt i układ sercowo-naczyniowy.


To zupełnie inna kategoria niż leczenie prowadzone ze wskazań medycznych. Problemem jest kultura, w której środek farmakologiczny staje się odpowiedzią na algorytmicznie wyśrubowany standard wyglądu, a decyzję podejmuje się na podstawie treści influencera zamiast oceny ryzyka medycznego.


Dobrym symbolem tego zjawiska jest internetowy looksmaxxing – kultura traktowania wyglądu jak projektu, który można bez końca optymalizować. Zaczyna się niewinnie: siłownia, dieta, fryzura czy pielęgnacja. W bardziej ekstremalnych społecznościach szybko pojawiają się jednak sterydy anaboliczne, testosteron stosowany bez wskazań medycznych, wypełniacze, operacje szczęki, implanty, usuwanie tkanki tłuszczowej, a nawet pseudomedyczne praktyki, takie jak celowe uderzanie kości twarzy (bone smashing).

Przykładem tej spirali jest zmarły influencer fitnessowy Connor Murphy, którego internetowa marka przez lata opierała się niemal całkowicie na ekstremalnie umięśnionym ciele, atrakcyjności i reakcjach otoczenia. Jego późniejszy publiczny kryzys psychiczny, gwałtowne zmiany wyglądu i coraz bardziej skrajne zachowania pokazują, jak łatwo tożsamość zbudowana wokół ciągłej oceny własnego ciała może stracić stabilny punkt odniesienia.


Jeszcze bardziej brutalną stronę tego rynku odsłaniają przypadki młodych influencerek umierających w związku z zabiegami estetycznymi. Brazylijska influencerka Luana Andrade, mająca 29 lat i setki tysięcy obserwujących, zmarła w 2023 roku w trakcie zabiegu liposukcji; podczas operacji doszło do ciężkich powikłań i masywnej zatorowości płucnej. To oczywiście nie znaczy, że typowa operacja plastyczna prowadzi do śmierci. Pokazuje jednak końcowy punkt kontinuum, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu praktycznie nie istniało: od obejrzenia idealnego ciała na ekranie, przez porównanie i znalezienie „defektu”, po farmakologiczne lub chirurgiczne przekształcanie zdrowego organizmu. Algorytm nigdy nie mówi, że osiągnęliśmy już wystarczająco dobry wygląd. Zawsze może pokazać kogoś szczuplejszego, bardziej umięśnionego, młodszego albo bardziej symetrycznego. W najbardziej skrajnej wersji człowiek może więc ryzykować własnym zdrowiem, a nawet życiem, próbując dogonić standard, którego sam nigdy nie wybrał.


Odzyskać funkcję jako punkt odniesienia
Najlepszą przeciwwagą dla traktowania ciała jak produktu jest przywrócenie kilku innych kryteriów oceny: siły, sprawności, zdrowia, energii, zdolności do ruchu i stabilności celów w czasie. Warto też okresowo usuwać z obserwowanych treści konta, po których przeglądaniu regularnie rośnie kompulsywne porównywanie się, i wprowadzać czas namysłu przed nieodwracalnym zabiegiem.


Jeśli przekonanie o defekcie zajmuje znaczną część dnia, prowadzi do ciągłego sprawdzania wyglądu w lustrze, ukrywania ciała lub kolejnych procedur bez trwałej ulgi, właściwym kierunkiem jest konsultacja psychologiczna lub psychiatryczna, a nie następny zabieg. Przez setki tysięcy lat człowiek nie oglądał własnej twarzy kilkadziesiąt razy dziennie i nie porównywał jej z globalnym katalogiem najlepszych kadrów. Dzisiejszy mózg nadal używa dawnych mechanizmów oceny – tylko punkt odniesienia stał się produktem przemysłowym.


Wybrane źródła
● Çınaroğlu, M., & Yılmazer, E. (2025). Muscle Dysmorphia, Obsessive-Compulsive Traits, and Anabolic Steroid Use: A Systematic Review and Meta-Analysis. Behavioral Sciences, 15(9), 1206. doi:10.3390/bs15091206.
● International Society of Aesthetic Plastic Surgery. (2025). ISAPS International Survey on Aesthetic/Cosmetic Procedures Performed in 2024.
● Mironica, A. i in. (2024). Social Media Influence on Body Image and Cosmetic Surgery Considerations: A Systematic Review. Cureus, 16(7), e65626. doi:10.7759/cureus.65626.
● Pope, H. G. Jr. i in. (1997). Muscle dysmorphia. An underrecognized form of body dysmorphic disorder. Psychosomatics, 38(6), 548-557.
● Vintró-Alcaraz, C. i in. (2026). Idealized Body Images and Fitness Lifestyles on Social Media: A Systematic Review Exploring the Link Between Social Media Use and Symptoms of Orthorexia Nervosa and Muscle Dysmorphia. European Eating Disorders Review, 34(1), 256-280. doi:10.1002/erv.70027.

Podobne wpisy

„Przestrzenie” Joanny Marii Sakowskiej. Malarstwo, które otwiera drzwi do świata intuicji i emocji

Od wspólnoty do statusu: rozpad więzi rodzinnych w kulturze materializmu

Noc pod presją: dlaczego współczesny sen nie pasuje do naszej biologii

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia. Założymy, że to Ci odpowiada, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Czytaj więcej