...
Aktualności

Dieta planetarna w szkołach. Czy troska o środowisko może odbywać się kosztem jakości żywienia dzieci?

Dieta planetarna w szkołach. Czy troska o środowisko może odbywać się kosztem jakości żywienia dzieci?

Od 1 września 2026 roku obowiązują nowe zasady żywienia dzieci i młodzieży w szkołach i przedszkolach. Zwiększono udział warzyw, owoców i produktów roślinnych, a w szkolnym jadłospisie musi pojawić się co najmniej raz w tygodniu pełnowartościowy obiad roślinny oparty na nasionach roślin strączkowych. Oficjalne materiały administracji sanitarnej wskazują, że nowe regulacje promują zasady tzw. diety planetarnej i jest obecnie temat gorący, często ostatnio podejmowany.

Sama troska o środowisko, ograniczanie marnowania żywności czy zwiększanie udziału warzyw i produktów roślinnych w diecie nie powinny budzić sprzeciwu. W przypadku żywienia dzieci trzeba jednak zadać pytanie zasadnicze:

Czy troska o planetę zawsze idzie w parze z troską o zdrowie i jakość żywienia najmłodszych? I czy wraz ze zwiększeniem udziału produktów roślinnych zapewnimy dzieciom również najwyższą możliwą jakość żywności? Bo samo hasło „więcej warzyw” nie mówi jeszcze, jakie będą to warzywa, skąd będą pochodziły, w jaki sposób zostały wyprodukowane, jak długo były przechowywane i jak wyglądała kontrola ich jakości.

Pestycydy – liczy się nie tylko ilość, ale również jakość

Warzywa i owoce mogą zawierać pozostałości środków ochrony roślin. Unia Europejska określa dla nich najwyższe dopuszczalne poziomy pozostałości, czyli MRL, a żywność znajdująca się na rynku podlega kontroli. Według raportu EFSA za 2024 rok 98,8% próbek z unijnego programu skoordynowanych kontroli spełniało wymagania prawne, natomiast 1,2% uznano za niezgodne z przepisami.

To pokazuje, że system kontroli jest potrzebny i działa, ale jednocześnie warto zastanowić się nad czymś więcej niż tylko tym, czy produkt mieści się w granicach obowiązujących norm. W przypadku żywienia dzieci powinniśmy pytać również o jakość, świeżość, pochodzenie oraz sposób produkcji żywności oraz o to, czy owe pestycydy w ogóle są w takich ilościach korzystne dla naszego zdrowia…

„Dopuszczalne prawem” nie powinno automatycznie oznaczać „najlepsze z możliwych”.

Dlatego przy zamówieniach dla szkół warto brać pod uwagę nie tylko cenę, ale również:

– pochodzenie produktów,
– sposób ich uprawy,
– sezonowość,
– świeżość,
– różnorodność,
– wartość odżywczą,
– możliwość zakupu produktów ekologicznych,
– możliwość współpracy z lokalnymi gospodarstwami.

To kolejna kwestia, której nie można pomijać.

Szkolna stołówka musi działać w określonym budżecie. Duże placówki potrzebują regularnych dostaw, a zamówienia prowadzone na większą skalę mogą naturalnie sprzyjać dużym dostawcom hurtowym.

Powstaje więc pytanie:

Czy system żywienia dzieci powinien być konstruowany przede wszystkim wokół najniższej ceny?

Lokalny rolnik prowadzący niewielkie gospodarstwo nie zawsze jest w stanie konkurować cenowo z dużym dostawcą. Szczególnie wtedy, gdy inwestuje w jakość gleby, stosuje bardziej wymagające metody uprawy, ogranicza stosowanie środków chemicznych i produkuje żywność na mniejszą skalę.

A przecież pieniądze przeznaczane na szkolne obiady mogłyby jednocześnie wspierać polskie gospodarstwa, lokalną produkcję i krótkie łańcuchy dostaw.

To nie tylko kwestia rolnictwa. To również kwestia bezpieczeństwa żywnościowego, lokalnej gospodarki i jakości produktów trafiających na talerze dzieci.

Nowe regulacje przewidują możliwość wykorzystywania produktów lokalnych lub ekologicznych, jeśli jest to możliwe. Warto więc zapytać, czy ta możliwość będzie w praktyce rzeczywiście wykorzystywana, czy pozostanie jedynie zapisem. Pamiętajmy, że musimy trzymać się pewnych ryzów finansowych.

Nie wystarczy powiedzieć: „to jest zdrowe”

Jeżeli chcemy zwiększać udział warzyw, owoców, nasion roślin strączkowych i produktów pełnoziarnistych w diecie dzieci, powinniśmy równocześnie zadbać o jakość, różnorodność i odpowiednią wartość odżywczą całego jadłospisu.

Nie chodzi o to, aby przeciwstawiać mięso warzywom czy produkty zwierzęce produktom roślinnym a dieta musi być dobrze zbilansowana. Mięso jest też ważnym źródłem białka.

Dziecko potrzebuje odpowiedniej ilości energii, białka, tłuszczów, witamin i składników mineralnych. Jadłospis powinien być dostosowany do wieku i potrzeb rozwijającego się organizmu, a jego podstawą powinna być różnorodność.

Dlatego niepokój może budzić sytuacja, w której ograniczenie określonych grup produktów staje się ważniejsze niż indywidualne potrzeby żywieniowe dziecka. Nie powinno być tak, że pod hasłem ekologii zwiększamy ilość tanich, masowo produkowanych produktów roślinnych, kierując się przede wszystkim ceną, a kwestia ich jakości schodzi na dalszy plan. A jak wiemy ceny rosną szalenie…tak więc szkoły, przedszkola i żlobki zmierzają się z trudnym zadaniem….

Ekologia nie może być przeciwieństwem zdrowia. Jedno i drugie powinno się uzupełniać.

Czy rodzice powinni mieć coś do powiedzenia?

Warto również postawić pytanie o rolę rodziców.

To oni odpowiadają za sposób żywienia dziecka w domu i mają prawo interesować się tym, co trafia na jego talerz w szkole.

Czy rodzic powinien mieć możliwość poznania nie tylko jadłospisu, ale również informacji o pochodzeniu produktów, ich jakości i sposobie przygotowywania posiłków? Transparentność w tym zakresie nie powinna być problemem. Wręcz przeciwnie – powinna budować zaufanie.

Dieta planetarna – tak, ale nie kosztem dziecka

Dyskusja o diecie planetarnej nie powinna być sprowadzana do prostego podziału na jej zwolenników i przeciwników. Troska o środowisko jest ważna. Ograniczenie marnowania żywności, zwiększenie udziału warzyw i owoców czy promowanie bardziej zrównoważonej produkcji żywności może być wartościowym kierunkiem. Ale dziecko nie może stać się jedynie elementem realizacji celów środowiskowych. Najważniejsze powinno być jego zdrowie, prawidłowy rozwój, bezpieczeństwo i odpowiednio zbilansowane żywienie.

Dlatego zamiast bezrefleksyjnie zachwycać się hasłem „dieta planetarna”, powinniśmy zadawać konkretne pytania:

Skąd pochodzą produkty?

Jak zostały wyprodukowane?

Jaką mają wartość odżywczą?

Jak wygląda ich kontrola?

Czy są świeże i sezonowe?

Czy można zwiększyć udział produktów ekologicznych?

Czy wspieramy polskich rolników i lokalne gospodarstwa?

Czy system zamówień publicznych pozwala szkołom kupować żywność wysokiej jakości, a nie przede wszystkim najtańszą?

I wreszcie:

Czy pieniądze przeznaczane na żywienie dzieci rzeczywiście pozwalają zapewnić im żywność najlepszej jakości? Wiadomo, że nasze kieszenie ze względu na drożyznę stają się obecnie coraz bardziej uboższe…

To są pytania, które warto dziś postawić rodzicom, szkołom, samorządom oraz wszystkim osobom odpowiedzialnym za żywienie najmłodszych. Bo troska o planetę jest ważna. Troska o zdrowie naszych dzieci – jeszcze ważniejsza. Posiłki powinny być zachecające i smaczne. Niestety jest coraz więcej głosów, że dzieci niechętnie jedzą obecnie posilki w szkołach i do domu wracają po prostu głodne. Czyżby miała miejsce tu realizacja kolejnego, niefortunnego pomysłu?…Czas pokaże…

Najlepszym rozwiązaniem nie powinno być więc wybieranie między środowiskiem a zdrowiem dziecka. Powinniśmy wymagać jednego i drugiego: żywności bezpiecznej, wartościowej, różnorodnej i możliwie dobrej jakości, produkowanej z poszanowaniem środowiska i – tam, gdzie jest to realne – pochodzącej od lokalnych oraz polskich producentów.

Bo zdrowe dziecko i zdrowa planeta nie powinny być konkurencyjnymi wartościami. Powinny być wspólnym celem.

ɓ.ĺ.

Biuro Stowarzyszenia na Stowarzyszenie "Gdańsk Miasto Marzeń" | www

Pokrewne wpisy

Zostaw komentarz

* Korzystając z tego formularza wyrażasz zgodę na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych przez tę witrynę.

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia. Założymy, że to Ci odpowiada, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję Czytaj więcej

Polityka prywatności i plików cookie